Zdaniem urzędników przewoźnik ograniczał klientom możliwości zmiany daty wyjazdu czy zwrotu pieniędzy za niewykorzystane bilety kupione w ofertach promocyjnych i w systemie sprzedaży internetowej.
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
W polskich pociągach mogą pojawić się "ciche" przedziały.
Zastrzeżenia budzi w sumie pięć punktów zawartych w regulaminach ofert specjalnych, takich jak Bilet Weekendowy, Bilet Podróżnika, Wcześniej i Taniej, czy internetowej sprzedaży biletów.
Z informacji UOKiK wynika, że podróżny, który kupił bilet np. w ofercie Bilet Weekendowy, mógł go oddać tylko w terminie określonym przez przewoźnika. Co więcej, bilet kupiony w tej ofercie, ale przez internet, mógł być zwrócony na dwie godziny przed odjazdem pociągu. A to niezgodne z prawem, które mówi, że konsument może zrezygnować z przejazdu w dowolnym momencie przed podróżą - dopóki nie zajmie miejsca w pociągu. Intercity skróciło więc czas na odstąpienie od umowy. PKP Intercity argumentuje wprowadzenie takich warunków ogólnie przyjętymi na rynku zasadami. - Oferta specjalna rządzi się swoimi prawami. Kiedy kupujemy bilet np. lotniczy w promocji, też nie mamy możliwości jego zwrotu - mówi Paweł Ney, rzecznik PKP Intercity.
To nie wszystko. Urząd zwrócił uwagę na problemy klientów chcących zmienić datę czy cel podróży na bilecie kupionym w sieci. Teraz mogą to zrobić jedynie u konduktora pociągu, na który kupili bilet. Urzędnicy sugerują, że w takim wypadku podróżny powinien mieć możliwość zrobienia tego w systemie internetowym bądź w okienku, a nie już po ruszeniu pociągu. W ten sposób bowiem nie ma możliwości zmiany umowy przed rozpoczęciem jazdy. Rzecznik PKP Intercity tłumaczy, że takie rozwiązania z powodzeniem funkcjonują w Austrii czy Niemczech. Innego zdania jest Maciej Fragsztajn z UOKiK. - W Polsce mamy zupełnie inne prawo przewozowe niż w państwach Europy Zachodniej. A ono nie pozwala na takie rozwiązania - tłumaczy.
Teraz kolejowy przewoźnik ma siedem dni na odpowiedź na zarzuty Urzędu. Nad PKP Intercity zawisła groźba zapłacenia sporej kary finansowej. Maksymalnie UOKiK może nałożyć sankcje w wysokości 10 proc. ubiegłorocznego przychodu.