Rozwiązanie jest tak proste, że aż dziwię się, że minister finansów Jacek Rostowski jeszcze o nim nie wspomniał. Można przecież wygasić ustawę ?o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym?, czyli o zwrocie VAT.
W pierwszym półroczu ustawa ta kosztowała budżet państwa aż 484,3 mln zł, a w całym poprzednim roku - ponad 1 mld zł.
Wprawdzie ulga ta najprawdopodobniej zmobilizowała tysiące ludzi do inwestycji, które są potrzebne gospodarce, jednak obecnie tego typu zachęta nie jest już potrzebna. Odkąd sięgam pamięcią, nie przypominam sobie, by inwestorzy budujący i remontujący swoje domy i mieszkania mieli bardziej komfortową sytuację niż obecnie. Materiałów budowlanych i ekip wykonawczych jest bowiem pod dostatkiem, a w dodatku spadają ich ceny.
Zniesienie zwrotu VAT nie uderzy więc inwestorów po kieszeni. A być może zmusi wielu z nich do wyjścia z szarej strefy? Nie oszukujmy się, budowanie domów tzw. metodą gospodarczą oznacza często zatrudnianie ekip budowlanych na czarno. A przecież istnieje inny, a do tego legalny sposób zaoszczędzenia na VAT - wystarczy zlecić wykonanie budowy lub remontu firmie będącej płatnikiem tego podatku. Może ona wystawić jedną fakturę z 7-proc. stawką podatku obejmującą zarówno usługę, jak i kupione przez tę firmę materiały.