Od kilku dni rząd nie ukrywa, że to właśnie dochody ze sprzedaży udziałów skarbu państwa mają uratować finanse publiczne w przyszłym roku. Jak przyznał w poniedziałek minister finansów Jacek Rostowski, każda prywatyzacyjne potknięcie może oznaczać "duże kłopoty".
Rząd nie będzie jednak już zwiększał planu prywatyzacyjnego. Jednym z jego spornych punktów była sprzedaż grupy energetycznej Tauron. Minister skarbu jeszcze dwa miesiące temu opowiadał się za sprzedażą całej grupy inwestorowi strategicznemu, np. czeskiemu koncernowi CEZ (mogłoby to dać za jednym zamachem ok. 12 mld zł). Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zgadza się tymczasem na sprzedaż do 10 proc. udziałów w Tauronie.
W środę w Krynicy wicepremier Pawlak stanowczo wykluczył, by rząd wrócił do pomysłu sprzedaży całej grupy energetycznej Tauron. - Nie ma potrzeby, żeby zmienił zdanie w tej sprawie - powiedział "Gazecie" Pawlak. Zamiast prywatyzować koncerny energetyczne - przekonuje Pawlak - lepiej przyspieszyć sprzedaż ziemi, która dziś znajduje się w zasobach państwa. - To może być dużo bardziej pożyteczne dla gospodarki - podkreślił lider ludowców. Pawlak zapowiedział, że w już najbliższych dniach minister rolnictwa Marek Sawicki zaprezentuje nowe rozwiązania prawne, które mają znacząco przyspieszyć sprzedaż ziemi rolnej w Polsce.
Do zmiany zdania nie zamierza namawiać Pawlaka także sam minister skarbu. - Rząd przeprowadził w tej sprawie dyskusję. Decyzja zapadła - powiedział "Gazecie" Grad.
Grad zapowiedział, że największa tegoroczna transakcja prywatyzacyjna - sprzedaż koncernu energetycznego Enea - zostanie sfinalizowana na przełomie listopada i grudnia. Nie wiadomo natomiast, czy dotrzymany zostanie planowany termin zakończenia negocjacji z holenderskim Eureko w sprawie konfliktu o PZU. Pierwotnie te negocjacje miały zakończyć się do końca września. W środę w Krynicy Grad sugerował już, że rozmowy mogą się przedłużyć. - Kluczowa jest dobra ugoda, a nie to, żeby ona zapadła 30 września - powiedział.
Według zapowiedzi ministra skarbu w tym roku dochody z
prywatyzacji mają wynieść 12 mld zł, a w przyszłym - prawie 25 mld zł.