Ultimatum dla Polski postawił wczoraj w
radiu Echo Moskwy Dmitrij Pieskow, rzecznik premiera Rosji Władimira Putina. Według Pieskowa
Polska może liczyć na dodatkowe zakupy gazu z Rosji, dopiero gdy akcje spółki EuRoPol Gaz (właściciela gazociągu tranzytowego do Niemiec) zostaną podzielone równo między Gazprom oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. - Gdy zostaną przeprowadzone te procedury, pojawi się możliwość zapisania w dokumencie [umowie gazowej rządów Polski i Rosji] gotowości stron do zwiększenia dostaw gazu - powiedział Pieskow.
Obecnie Gazprom i PGNiG mają po 48 proc. akcji EuRoPol Gazu, a 4 proc. ma spółka Gas-Trading. Jej największym udziałowcem jest PGNiG (43 proc.), Gazprom ma 16 proc., a 36 proc. należy do Bartimpeksu Aleksandra Gudzowatego. Wyrugowania Gas-Trading Putin zażądał w zeszłym tygodniu na konferencji prasowej podczas wizyty w Polsce. Polska zabiega o zwiększenie dostaw gazu z Rosji, bo z kontraktu na dostawy 2,3 mld m sześc. gazu do Polski nie wywiązuje się RosUkrEnergo, szwajcarska spółka Gazpromu.
Jak zmniejszyć zależność od Gazpromu? Kancelaria premiera ogłosiła wczoraj, że polska państwowa spółka gazownicza Gaz System zamierza wybudować w okolicach Cieszyna połączenie z siecią gazociągów w Czechach, które należą do niemieckiego koncernu RWE. Od początku 2011 r. tą rurą do Polski mogłoby dopływać 0,5 mld m sześc. gazu, a po 2015 r. nawet 2-3 mld m sześc. rocznie. Tyle tylko, że w czeskich gazociągach płynie gaz z Rosji i Gazprom zamierza wybudować w Niemczech wzdłuż polskiej granicy rurę łączącą czeskie gazociągi z Gazociągiem Północnym, który ma transportować rosyjski gaz do Niemiec dookoła Polski przez Bałtyk.