Zdaniem Pleskacza bezpieczeństwo energetyczne powinien gwarantować miks energetyczny polegający na dywersyfikacji źródeł pozyskiwania energii. - Taki miks powinien zasadzać się na istnieniu elektrowni jądrowej - mówił wiceprezes CEZ.
Czesi aż 40 proc. energii czerpią właśnie z elektrowni jądrowych. - Tylko w niewielkim stopniu wykorzystujemy gaz, nie jesteśmy więc narażeni na poważne kłopoty w razie ewentualnego kryzysu gazowego - mówił Tomasz Pleskacz. W ramach dywersyfikacji źródeł pozyskiwania energii Czesi wykorzystują też węgiel i jej alternatywne źródła. W ramach tworzenia regionalnych systemów bezpieczeństwa energetycznego wraz z węgierskim MOL-em budują elektrownie gazowe na Węgrzech i Słowacji.
Zdaniem Zsolta Hernadiego, prezesa zarządu Grupy MOL, takie regionalne sojusze to dobry pomysł. - Pojedyncze kraje naszego regionu są stosunkowo małymi rynkami, są więc słabą kartą przetargową w rozmowach z dostawcami surowców energetycznych, zwłaszcza z Rosji - mówił Hernadi. - Dlatego trzeba patrzeć regionalnie na bezpieczeństwo energetyczne - tłumaczył prezes MOL-a.
Jego zdaniem w sytuacji, gdy jest tylko jedno źródło dostaw, nie można mówić o rynku. - Dlatego nie ma czegoś takiego jak rynek w przypadku gazu - mówił Zsolt Hernadi. Przekonywał, że gaz jest najbardziej dokuczliwym w Europie spadkiem po komunizmie. Gazociągi biegną ze wschodu na zachód, nie ma więc mowy o dywersyfikacji dostaw. - Że to poważne niebezpieczeństwo, pokazało zamknięcie dopływu gazu na Ukrainę - mówił prezes MOL-a.
- Powiem coś niezbyt popularnego, ale mamy komfortową sytuację, jeśli chodzi o bezpieczeństwo dostaw do Polski paliw płynnych i ropy naftowej - stwierdził tymczasem Jacek Krawiec, prezes zarządu PKN Orlen. - I nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższych latach to się zmieniło - dodał. Tłumaczył, że ropę możemy sprowadzać zarówno rurociągiem Przyjaźń, jak i przez Naftoport.
- Mamy w Polsce duży stopień niezależności energetycznej, ustępujemy tylko Wielkiej Brytanii i Danii - wtórował mu Tomasz Zadroga, prezes zarządu PGE
Polska Grupa Energetyczna SA. - Pytanie jaką cenę przyjdzie nam za to zapłacić - dodał jednak. I tłumaczył, że mamy w Polsce pokłady węgla, które starczą nam na 250-300, a może i więcej lat. Tyle że energetyka oparta na węglu oznacza duże emisje CO2. - Będziemy za to płacić. Unia będzie od nas żądać dużych pieniędzy za te emisje. W kolejnych latach to bardzo obciąży gospodarkę - ostrzegał. - Tymczasem za kilka lat może się okazać, że szkodliwy wpływ człowieka na klimat nie jest tak duży i pozyskiwanie energii znacznie dziś droższymi, ale mniej szkodliwymi dla środowiska metodami, nie ma sensu - dodał.
Tymczasem wicepremier Waldemar Pawlak z przekąsem dziękował dziennikarzom za "dokuczliwość, która niezależnie od tonu komentarzy" przyczyniła się do rozgłosu wokół korzyści ze stosowania żarówek energooszczędnych (
"Gazeta" opisywała jak wicepremier zaplanował rozesłanie 50 tys. energooszczędnych żarówek do gmin w całym kraju). - Polska jest jednym z krajów UE zużywających najmniej energii elektrycznej - cieszył się wicepremier Pawlak.