Coraz więcej Amerykanów traci pracę i powiększają się ich długi na kartach kredytowych. Banki wolą dyskretnie prowadzić indywidualne negocjacje z dłużnikami i odpuścić im część długu, niż stracić wszystko.
Zmniejszają oprocentowanie lub minimalne sumy podlegające spłacie co miesiąc. Banki rezygnują też z części swoich opłat, bądź wręcz z odzyskania części zadłużenia. Wolą dostać cokolwiek, niż nic.
Większość banków odmawia informacji na ten temat w obawie, że zostaną zasypani wnioskami o umorzenie zadłużenia, nawet od klientów, którzy mają wystarczające środki. pisze Washington Post"
Praktyka ta staje się jednak coraz bardziej powszechna wobec rekordowego poziomu odpisywania na straty kredytów na kartach płatniczych, który wyniósł w czerwcu 10,52 proc. łącznej wartości kredytów. Agencja Moody's przewiduje dalszy jego wzrost do 12 proc. w połowie przyszłego roku.