Deutsche Boerse jest jednym z czterech rywali starających się o kupno udziałów w
Giełdzie Papierów Wartościowych. Ministerstwo Skarbu Państwa do końca roku chce sprzedać od 51 do 73,82 proc. akcji
GPW. Dziś w wyścigu o te udziały - prócz DB - są jeszcze inne największe giełdy świata - London Stock Exchange (LSE), NASDAQ OMX oraz New York Stock Exchange Euronext (NYSE Euronext).
Obecny na Forum Ekonomicznym w Krynicy przedstawiciel Deutsche Boerse przekonuje, że to właśnie oferta jego spółki byłaby najlepsza dla warszawskiego parkietu. W przypadku przejęcia kontroli nad GPW Deutsche Boerse nie tylko zachowa dotychczasową nazwę, ale także nie ma żadnych planów likwidowania drugiego rynku
warszawskiej giełdy - New Connect. - Czemu mielibyśmy to robić? Jedną z podstaw działalności DB są usługi dla małych i średnich przedsiębiorstw. A takie przedsiębiorstwa chcą mieć swój lokalny rynek - podkreśla Riess.
Riess podkreśla, że decyzja MSP, by sprzedawać
warszawską giełdę właśnie teraz, jest bardzo dobra. Bo - jak przypomina - już wkrótce w Unii Europejskiej zaczną działać przepisy unijnej dyrektywy MiFID, która spowoduje, że spółkom dużo łatwiej będzie uczestniczyć w obrocie giełdowym (i przeprowadzać debiuty) w krajach innych niż macierzyste. W praktyce oznacza to, że np. polskie spółki bez kłopotów mogłyby emigrować na parkiety we Frankfurcie, Londynie lub Paryżu. MiFID może więc osłabić pozycję mniejszych giełd lokalnych.
Riess nie chciał udzielić informacji, ile DB jest w stanie zaoferować za kontrolny pakiet GPW. Nie chciał też zdradzić sum, jakie DB jest gotowa zainwestować w unowocześnienie GPW, gdyby stała się jej właścicielem.