Biznes Ludzie Pieniądze

Złoty ostro w dół. Inwestorzy boją się o budżet

Maciej Samcik
10.09.2009 , aktualizacja: 10.09.2009 15:34
A A A Drukuj
Nerwowy dzień na rynku walutowym. Złoty zaledwie w ciągu godziny stracił do euro ponad 7 gr.! Inwestorzy boją się o stan przyszłorocznego budżetu Polski. A agencja ratingowa S&P pisze o "rosnącym ryzyku kredytowym" polskich banków

fot. AG
Czwartek był wyjątkowo burzliwym dniem na rynku walutowym. Już rano, w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut, euro na rynku międzybankowym podrożało z 4,11 do 4,17 zł. To był najwyższy kurs unijnej waluty od ponad tygodnia. Na szczęście inwestorzy opanowali nerwy i po południu złoty zdołał odrobić część strat. Po godz. 15.00 na rynku międzybankowym za euro płacono 4,15 zł. Ale to i tak jeden z większych dziennych spadków wartości złotego od dłuższego czasu.

Co się stało, że gracze zaczęli pozbywać się naszej waluty? Według analityków wszystkiemu zawiniła wyprzedaż polskich obligacji, która zaczęła się po nieudanej środowej aukcji obligacji skarbowych. Skarb Państwa nie zdołał sprzedać wszystkich oferowanych papierów, bo inwestorzy czekają na lepsze oprocentowanie. Zwłaszcza po informacjach ministra skarbu Jacka Rostowskiego o znacznym wzroście deficytu budżetu Polski w przyszłym roku, który oznacza, że potrzeby pożyczkowe polskiego rządu wzrosną.

Inwestorów wystraszyła też notatka agencji ratingowej Standard&Poor's, która poinformowała, że spodziewa się "wzrostu ryzyka kredytowego" w polskiej branży bankowej. S&P uważa, że w bankach wzrośnie odsetek nie spłacanych kredytów korporacyjnych i detalicznych. Choć S&P dodał, że nie zamierza korygować w dół ratingów polskich banków, a inna agencja ratingowa - Fitch - za chwilę ogłosiła, że też nie zamierza zmieniać oceny Polski, inwestorzy pozostali nerwowi.

Oliwy do ognia dodała też informacja o tym, że francuski bank BNP Paribas w czwartkowej nocie dla inwestorów zalecił pozbywanie się polskich obligacji. Portal pb.pl podał, że analitycy BNP Paribas zapowiadają, iż na koniec roku za euro trzeba będzie płacić znów ok.4,7 zł.

Wyborcza.biz rozmawiała z przedstawicielami BNP Paribas w Londynie, którzy wyjaśnili nam, że pb.pl powołał się na starą, nieaktualną już prognozę, a obecnie bank nie przewiduje aż tak dużego osłabienia złotego. Nasi rozmówcy z BNP Paribas uważają, że wzrost potrzeb pożyczkowych Polski zaszkodzi złotemu, ale jeśli ministerstwo skarbu zrealizuje choćby połowę planów prywatyzacyjnych, spadki złotego zostaną zamortyzowane napływem do Polski kilku miliardów euro na zakupy prywatyzowanych przedsiębiorstw.

Według analityków cytowanych przez agencję Reuters spadek wartości złotego może potrwać dłużej. "Minister finansów pokazał, że podaż obligacji będzie duża. Na koniec września lub początek października oczekiwana jest emisja obligacji banku BGK na potrzeby funduszu drogowego, która może oferować wyższe odsetki" - komentuje dealer papierów dłużnych w jednym z banków.

"Zważywszy na widoczną prawidłowość, że waluty krajów z lepszym wzrostem gospodarki zachowują się lepiej od innych walut, a do tej grupy należała w ostatnim czasie złotówka, możemy spodziewać się przeszacowania naszej waluty po informacjach o dużych potrzebach pożyczkowych państwa" - napisali w swoim czwartkowym raporcie analitycy ING. Ich zdaniem istotne poziomy oporu to 4,17 oraz 4,21 zł za euro. Ich przełamanie może oznaczać większą przecenę złotego.

Na wieść o słabnącym złotym osłabiły się też nastroje na giełdzie akcji. Indeks WIG20, który zaczął dzień ponad 1 proc. na plusie, szybko znalazł się 1 proc. pod kreską.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów