Problemy olsztyńskiej firmy Bogart, prowadzonej przez małżeństwo Gollentów, dały początek Stowarzyszeniu Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe "Biedronka". Zrobiło się o nim głośno, kiedy kilka lat temu do przedsiębiorców dołączyli byli pracownicy biedronek. Ci masowo pozywali właściciela dyskontów - Jeronimo Martins Dystrybucja - za niewypłacanie nadgodzin i
pracę ponad siły. Najbardziej znana z nich - Bożena Łopacka z Elbląga - wygrała przed sądem 26 tys. zł za 2,5 tys. nadgodzin.
Walkę z JMD zaczęli jednak dostawcy, a konkretnie Bogart. - Współpraca z Jeronimo skończyła się dla nas fatalnie - opowiada Edward Gollent, współwłaściciel firmy. - Produkowaliśmy dla nich szampony, płyny do naczyń i do kąpieli. Z czasem zaczęliśmy dostawać dziwne faktury, np. za reklamowanie naszych produktów w sklepowych gazetkach czy imprezy promocyjne.
Tzw. opłaty półkowe - czyli za wystawienie produktów na sprzedaż i za wszystko, co nie jest marżą handlową - są od kilku lat nielegalne. A i wcześniej, mimo braku szczegółowych przepisów,
handlowcy uważali je za bezprawne. - Sprzedawca ma prawo wyłącznie do marży, za nic innego pieniędzy brać nie może - tłumaczy mec. Lech Obara, który od lat reprezentuje klientów walczących z wielkimi sieciami, m.in. Gollentów.
Sprawa firmy Bogart jest szczególna, bo JMD wystawiało jej faktury "półkowe" za promocję czy reklamę produktów - co już jest niedozwolone - ale w dodatku żadnej promocji nie robiło. - Płaciliśmy na przykład za reklamę naszych produktów w sklepowej gazetce, podczas gdy żadnej reklamy tam nie było. Koncern nie próbował nawet stwarzać pozorów, po prostu wyciągał od nas pieniądze - mówi Edward Gollent.
W maju br. poznański sąd okręgowy stwierdził, że Bogusławie Kurto-Gollent, współwłaścicielce upadłej firmy, należy się zwrot 181 tys. zł - a z odsetkami ponad 400 tys. zł - wymuszonych przez JMD. Wczoraj sąd apelacyjny prawomocnie ten wyrok podtrzymał. - Sąd stwierdził, że mieliśmy do czynienia z nieuczciwą konkurencją - powiedział "Gazecie" mec. Obara. Rzecznik JMD Paweł Tymiński komentarza odmówił.