Biznes Ludzie Pieniądze

Krynica: podatek liniowy wcale nie wpędził Słowacji w recesję

Piotr Skwirowski, Krynica 2009
10.09.2009 , aktualizacja: 11.09.2009 10:27
A A A Drukuj
Podatek liniowy nie wpędził Słowacji w recesję - przekonywał w czwartek w Krynicy słowacki deputowany Ivan Miklos. - Ale też nie obronił Słowacji przed recesją - odpowiedziała na to posłanka PiS Aleksandra Natalli-Świat.
Podatek liniowy i euro - na tych dwóch polach Słowacja wyprzedziła Polskę
Fot. Pawe3 Sowa / AG
Podatek liniowy i euro - na tych dwóch polach Słowacja wyprzedziła Polskę
RAPORTY
SERWISY
- Podatek liniowy był częścią pakietu reform na Słowacji. Najbardziej widocznym i głośnym - opowiadał Ivan Miklos. Bezpośrednim skutkiem jego wprowadzenia był szybki wzrost wpływów z podatku dochodowego, każdego roku o 10 proc. Słowacki rząd miał dzięki temu znacznie więcej pieniędzy, niż się spodziewał.

- I nikt nie umarł z głodu po wprowadzeniu tego podatku - kpił Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. - U nas w reklamówkach telewizyjnych straszono, że wprowadzenie podatku liniowego oznaczać będzie puste lodówki w domach Polaków - przypomniał.

Co może być zaskoczeniem, podatek liniowy doprowadził do znacznego zmniejszenia stopnia ubóstwa wśród Słowaków - odparł Ivan Miklos. Opowiadał, że według badań unijnych w 2004 r. poniżej progu ubóstwa znajdowało się tam 13 proc. społeczeństwa. W 2006 r. - 10,7 proc. - Podatek liniowy doprowadził do szybkiego zmniejszania się poziomu bezrobocia - tłumaczył słowacki deputowany.

W kieszeniach obywateli zostało więcej pieniędzy. Osoby, które kiedyś płaciły 38 proc. podatku, teraz płaciły 19 proc. Ci, którzy płacili 10 proc., przestali płacić w ogóle, bo wraz z zastąpieniem pięciu dotychczasowych stawek jedną 19-proc. mocno zwiększono kwotę dochodu niepodlegającego opodatkowaniu. W ten sposób wyeliminowano zarzut niesprawiedliwości podatku liniowego.

- Ta reforma wsparła też wzrost gospodarczy na Słowacji - mówił Ivan Miklos. Jego zdaniem kryzys gospodarczy dodatkowo zwiększy konkurencję podatkową. - Inwestorzy będą jeszcze bardziej skrupulatnie porównywać warunki podatkowe obowiązujące w poszczególnych krajach. Ich wysokość i stopień skomplikowania - tłumaczył.

Dlatego w jego przekonaniu w okresie kryzysu najlepszą strategią jest obniżanie wydatków. - Przejściowe zwiększenie deficytu nie jest wielkim problemem - przekonywał słowacki deputowany. Znacznie gorszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie podatków.

Polsce podatek liniowy na razie nie grozi. Jego przeciwnikiem jest prezydent. Nie chce o nim słyszeć także największa partia opozycyjna - PiS. - Podatek liniowy nie uchronił Słowacji przed recesją - przekonywała w czwartek w Krynicy posłanka PiS Aleksandra Natalli-Świat, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji finansów.

- Ten podatek nie jest winny temu, że Słowacja jest w recesji - odpowiedział na to Ivan Mikos. - Inne kraje też są - dodał. Tłumaczył, że przyczyną recesji na Słowacji jest przede wszystkim wysokie uzależnienie tamtejszej gospodarki od eksportu i gospodarki światowej.

Natalli-Świat krytykowała tę argumentację. - Jak to jest, że podatek liniowy ma korzystny wpływ na wzrost, a nie ma nic wspólnego z recesją - pytała. - Nie jesteśmy zwolennikami podatku liniowego i nie zagłosowalibyśmy za nim w Sejmie - przyznała otwarcie. - Najlepsza dziś droga to pozostawić wydatki budżetu na zaplanowanym poziomie i dostosować deficyt do poziomu wynikającego z tych wydatków - mówiła.

- Obniżanie podatków to rozsądne dzielenie się państwa bogactwem z obywatelami - mówił tymczasem były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Namawiał do obniżenia podstawowej stawki VAT z 22 do 18 proc. - Ograniczenie VAT w okresie kryzysu byłoby dobre dla gospodarki - przekonywał. Miałoby się to jednak wiązać z jednoczesnym podniesieniem do poziomu 18 proc. obniżonych dziś stawek tego podatku nakładanych m.in. na żywność. - O kilka dobrych procent zwiększyłoby to dochody budżetu z VAT - mówił były premier.

- Gdy kilka lat temu obniżono akcyzę na wódkę o 30 proc., wpływy budżetu z tego tytułu wzrosły o 40 proc. - przypomniał doradca podatkowy z ECDDP Łukasz Mazur.

Z tym argumentem zgodziła się nawet Aleksandra Natalli-Świat. - Rzeczywiście obniżka podatków może przyczynić się do wzrostu wpływów - przyznała. Zapowiedziała przy okazji, że PiS raczej nie poprze rządowej reformy zmierzającej do przerzucenia z podatników na pracodawców obowiązku złożenia za nich rocznych zeznań podatkowych PIT (pierwsze czytanie projektu ustawy w tej sprawie odbyło się wczoraj w Sejmie). - PIT-y podatników powinny, tak jak w wielu innych krajach, wypełniać urzędy skarbowe. Mają wszystkie potrzebne do tego informacje o dochodach podatników - przekonywała.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy