Biznes Ludzie Pieniądze

Kryzys: Którędy do wyjścia?

Nouriel Roubini*
22.09.2009 , aktualizacja: 20.09.2009 22:19
A A A Drukuj
Jeśli nie nastąpi odwrót od polityki fiskalnego i monetarnego luzu, doprowadzi ona w końcu do kryzysu budżetowego, galopującej inflacji oraz kolejnej bańki kredytowej - ostrzega profesor Nouriel Roubini

fot. Shutterstock
Ile świat płaci za kryzys finansowy
Ile świat płaci za kryzys finansowy
Potężne rozluźnienie polityki monetarnej, stymulacja fiskalna i wsparcie systemu finansowego przez rządy i banki centralne na świecie sprawiły, że głęboka recesja w latach 2008-09 nie przeszła w Wielką Depresję II. Politycy jej uniknęli, bo nauczyli się na błędach popełnionych w czasie Wielkiej Depresji w latach 30. i japońskiej prawie depresji w latach 90.

Co do powyższego panuje powszechna zgoda, w rezultacie więc debaty polityczne przerzuciły się na kwestie kształtu krzywej wzrostu w czasie dochodzenia gospodarki do zdrowia. Czy będzie to "V" (gwałtowny powrót do potencjalnego wzrostu), "U" (powolny, anemiczny wzrost) albo nawet "W" (podwójne dno kryzysu). W czasie gdy gospodarka światowa nurkowała pomiędzy jesienią 2008 i wiosną 2009 r., aktualna była także katastroficzna wersja "L".

Najważniejszą kwestią związaną z polityką gospodarczą, która czeka na rozstrzygnięcie, jest jednak harmonogram wycofywania się z masowego wsparcia monetarnego i fiskalnego. Jest jasne, że obecna polityka budżetowa większości krajów rozwiniętych - oparcie jej na bardzo dużych deficytach i rosnącym gwałtownie długu publicznym w Stanach Zjednoczonych, strefie euro, Wielkiej Brytanii, Japonii - nie da się na dłuższą metę utrzymać.

Te wielkie deficyty budżetowe umożliwiła polityka banków centralnych, które obniżyły stopy procentowe do zera i bardzo zwiększyły podaż pieniądza poprzez niekonwencjonalne działania: kredytowe i tzw. poluzowanie ilościowe. W USA na przykład baza pieniężna w ciągu roku się podwoiła.

Jeśli nie nastąpi odwrót od tej polityki fiskalnego i monetarnego luzu, doprowadzi ona w końcu do kryzysu budżetowego i galopującej inflacji oraz kolejnej bańki kredytowej i cen aktywów. Zatem podstawowym problemem, wobec którego stoją obecnie politycy, jest, kiedy wycofać nadmiar płynności i znormalizować stopy procentowe oraz kiedy podnieść podatki i ograniczyć wydatki rządowe (i w jakiej kombinacji).

Największe ryzyko stanowi to, że strategia odwrotu od monetarnego i fiskalnego luzu może być nieodpowiednia. Polityków bowiem i tak, i tak czeka trudna przeprawa.

Jeśli dopuścili do wielkich finansowanych przez banki centralne deficytów budżetowych, powinni podnieść podatki, zredukować wydatki i raczej prędzej niż później wycofać nadmierną płynność.

Problem polega na tym, że większość gospodarek dopiero zaczęła odbijać się od dna, więc wycofanie bodźców fiskalnych i monetarnych zbyt wcześnie - zanim popyt ze strony sektora prywatnego odzyska wigor - mogłoby zepchnąć te gospodarki z powrotem w deflację i recesję. Japonia popełniła ten błąd w latach 1998-2000, podobnie jak Stany Zjednoczone w latach 1937-39.

Jeśli zaś rządy będą utrzymywać wysokie deficyty budżetowe i nadal je finansować, dojdzie do tego - gdy już zelżeje presja deflacyjna - że zbuntują się rynki obligacji. Gdy tak się stanie, oczekiwania inflacyjne wzrosną, zwrot z długoterminowych obligacji rządowych pójdzie w górę, oprocentowanie kredytów hipotecznych i innych wzrośnie i może dojść do sytuacji, w której będziemy mieli stagflację (inflację i recesję).

Jak powinniśmy zatem wybrnąć z tej kwadratury koła?

•  Po pierwsze, różne kraje mają różne możliwości utrzymywania długu publicznego, w zależności od początkowego poziomu deficytu, istniejącego ciężaru zadłużenia, historii wypłacalności i zaufania do polityki rządzących. Mniejsze gospodarki, na przykład w Europie, obciążone wysokimi deficytami, rosnącym długiem publicznym oraz bankami, które są za duże, by upaść, i za duże, by dać się uratować, mogą wymagać wcześniejszej zmiany polityki budżetowej, by nie dopuścić do nieudanych aukcji papierów skarbowych, obniżenia oceny ratingowej i ryzyka kryzysu w finansach publicznych.

•  Po drugie, jeśli politycy zobowiążą się w niedługim czasie do podniesienia podatków i redukcji wydatków z publicznej kiesy, powiedzmy, poczynając od 2011 roku, gdy gospodarka nabierze już nieco wiatru w żagle, wzrost zaufania rynków pozwoliłby na luźniejszą polityką budżetową, aby wesprzeć poprawę koniunktury w krótkim terminie.

•  Po trzecie, władze realizujące politykę monetarną, powinny określić kryteria, którymi będą się posługiwać, by zdecydować kiedy zrobić odwrót od ilościowego luzu oraz kiedy i jak szybko wrócić do normalnych stóp procentowych. Nawet jeśli monetarny luz zostanie wycofany raczej później niż wcześniej - gdy już gospodarka nabierze nieco wiatru w żagle - rynki i inwestorzy potrzebują jasnych zasad określających parametry determinujące harmonogram i tempo zmiany polityki. Uniknięcie kolejnej bańki kredytowej i cen aktywów poprzez wzięcie pod uwagę cen choćby domów przy planowaniu polityki monetarnej jest równie ważne.

Odpowiednia strategia odwrotu jest nie do przecenienia: poważne błędy polityki monetarnej znacznie zwiększą zagrożenie recesją w kształcie litery "W". Ponadto ryzyko takiego błędu jest wysokie, gdyż ekonomia polityczna takich krajów jak Stany Zjednoczone może doprowadzić rządzących do odkładania na później trudnych wyborów dotyczących deficytu nie do utrzymania.

Pokusa korzystania z inflacji przez rządy, by zmniejszyć rzeczywistą wartość długu, może okazać się szczególnie trudna do odrzucenia. W krajach, gdzie przeprowadzenie przez parlament wzrostu podatków i redukcji wydatków budżetowych jest trudne politycznie, finansowanie deficytów przez bank centralny może okazać się najłatwiejszym rozwiązaniem.

Tłum. ami

Nouriel Roubini jest prezesem RGE Monitor i profesorem w Stern School of Business na New York University.

Copyright: Project Syndicate, 2009-09-15 www.project-syndicate.org

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów