"Trwające skutki światowej recesji oraz kryzysu w sektorze finansów przyczyniły się do znacznego pogorszenia prognoz wzrostu dla Czech, Węgier i Polski, a także spowodowały, że finanse publiczne tych krajów znalazły się pod presją" - głosi raport. Skutkiem tego będzie zwiększenie się długu publicznego o 10 punktów procentowych
PKB do roku 2010 w porównaniu do stanu z końca 2008 roku.
Dług publiczny Polski może w 2010 roku osiągnąć 56,3 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB) - ocenili analitycy agencji. To wzrost o 9,1 punktu procentowego w porównaniu do końca roku 2008. Stanie się tak, nawet jeśli rządowi uda się "w dużej mierze zrealizować ambitny plan prywatyzacji".
-
Fitch zakłada, że nawet prywatyzacja na dużą skalę nie uchroni nas przed przekroczeniem ustawowego progu ostrożnościowego relacji długu publicznego do PKB w wysokości 5 proc. My prognozujemy, że o tę barierę 55 proc. otrzemy się w 2010 roku - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista banku PKO BP. Jeśli dług będzie wyższy niż 55 proc. PKB, to rząd będzie zobowiązany przygotować
budżet na 2012 rok z deficytem nie większym niż w 2010, co oznacza m.in. brak podwyżek płac w budżetówce oraz ograniczoną waloryzację rent i emerytur.
- To mało prawdopodobny scenariusz. Jeśli granica 55 proc. PKB zostałaby przekroczona, powodowałoby to poważne konsekwencje polityczne i mogłoby przesądzić o przegraniu wyborów. Premier z pewnością traktuje tę sprawę poważnie - uważa Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Uspokaja też, że skala prognozowanego przez Fitch wzrostu naszego długu publicznego jest podobna do tej w innych krajach o wiarygodności takiej jak
Polska .
Łukasz Tarnawa przypomina, że to, jaki będziemy mieć dług do PKB, zależy od wielu czynników, między innymi od kursu walutowego. - Jedna czwarta naszego zadłużenia to dług zagraniczny, który przeliczamy na
złote według kursu z końca roku. Z naszych szacunków wynika, że zmiana kursu złotego o 10 groszy powoduje zmianę poziomu zadłużenia o 0,3 proc. PKB - wylicza.
Fitch zwraca też uwagę na wzrost długu publicznego w Czechach i na Węgrzech - do odpowiednio 40 i ponad 80 proc. PKB. - Znaczne pogorszenie sytuacji finansów publicznych w tych krajach może doprowadzić do negatywnych decyzji ratingowych, jeśli kraje te nie przygotują i nie wdrożą wiarygodnych średniookresowych programów konsolidacyjnych - ostrzega David Heslam, dyrektor w Departamencie Ratingów Państw Fitch. - We wszystkich trzech krajach sytuacja polityczna i cykl wyborczy zwiększają ryzyko poluzowania dyscypliny budżetowej - dodaje.
Główny ekonomista PKO BP wyjaśnia intencje agencji: Fitch nie mówi wprost, że nam rating obniży, tylko oczekuje od rządu poprawy stanu finansów w średniej, kilkuletniej perspektywie. Nasz rząd wolałby się tym zająć dopiero po wyborach w 2011 roku.
Agencja Fitch uważa ponadto, że w związku z trudną sytuacją fiskalną przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty euro nie dokona się przed 2013 rokiem.