Wskutek kryzysu coraz więcej ludzi na całym świecie popada w skrajne ubóstwo. Eksperci Banku Światowego przewidują, że pod koniec przyszłego roku liczba osób, które żyją za mniej niż 1,25 dol. dziennie, wzrośnie o 89 mln. Takie osoby na miesięczne utrzymanie mogą przeznaczyć co najwyżej równowartość 105 zł. - Z powodu kryzysu mogą zostać skasowane wydatki rzędu 11,6 mld dol., które miały zostać przeznaczone na finansowanie edukacji, opieki zdrowotnej, opiekę społeczną i inwestycje infrastrukturalne w najsłabiej rozwiniętych krajach - przestrzega Robert Zoellick, szef Banku Światowego, przed rozpoczynającym się w czwartek szczytem w Pittsburghu, na który zjadą się przedstawiciele 20 najbogatszych gospodarek świata.
Zoellick wylicza obszary, w które kryzys uderzył najbardziej. Kraje słabo rozwinięte cierpią przede wszystkim z powodu załamania w światowej wymianie handlowej. Popyt na ich produkty - głównie surowce i produkty rolne, które na rynku amerykańskim i europejskim muszą konkurować z subsydiowaną produkcją lokalną - spadł o 5-10 proc. Mniej swoim rodzinom przesyłają też imigranci pracujący w krajach wysokorozwiniętych - Bank Światowy szacuje, że w tym roku prześlą oni 5-7 proc. mniej niż w 2008 r. Ubogie kraje cierpią też z powodu mniejszej liczby przyjeżdżających turystów - od stycznia do kwietnia światowe przychody z turystyki spadły o 8 proc.
Drastycznie rośnie też bezrobocie: w Kambodży pracę straciło 62 tys. pracowników przemysłu odzieżowego (w którym 90 proc. zatrudnionych to kobiety), a spadające ceny miedzi pociągnęły za sobą masowe zwolnienia w kopalniach w Zambii.
Dominique Strauss-Kahn, który stoi na czele Międzynarodowego Funduszu Walutowego - bliźniaczej instytucji Banku Światowego - przyłącza się do Zoellicka i apeluje, żeby bogate kraje pomogły biedniejszym wydobyć się z kryzysu, który został przecież wywołany przez rozwinięte gospodarki. Ale podkreśla też, że państwa słabo rozwinięte radzą sobie ze skutkami kryzysu nadspodziewanie dobrze.
MFW pożycza pieniądze państwom, które doświadczają poważnych problemów finansowych - w ostatnim czasie z pomocy skorzystały m.in.
Łotwa,
Ukraina,
Węgry,
Rumunia i
Serbia. Pomoc finansowa jest jednak obwarowana szeregiem warunków - głównie obniżenia deficytu budżetowego, cięcia wydatków publicznych i przyspieszenia prywatyzacji. Specjaliści amerykańskiego Centrum Analiz Gospodarczych i Politycznych (Centre for Economic and Policy Research) twierdzą jednak, że terapia szokowa, którą pogrążonym w kryzysie krajom funduje MFW, często przedłuża problemy gospodarcze i utrudnia tym państwom rozwój.
1,4 mld osób na świecie żyje za mniej niż 105 zł miesięcznie. Tymczasem - jak wynika z raportu banku Merrill Lynch i firmy Capgemini - 8,6 mln bogaczy skupia w swoich rękach majątek wart 32,8 bln dol. To tak, jakby obywatele państwa wielkości Czech dysponowali 90-krotnością produktu krajowego brutto Polski.