Biznes Ludzie Pieniądze

Wealth Solutions o fenomenie funduszy: krótka pamięć inwestorów

Maciej Kossowski, Wealth Solutions
23.09.2009 , aktualizacja: 23.09.2009 09:37
A A A Drukuj
Inwestorzy mają krótką pamięć. Tylko takim banałem można tłumaczyć powrót zaufania do funduszy inwestycyjnych. Powrót, który następuje nie w lutym tego roku, gdy spadający nóż można było złapać bez większego uszczerbku na zdrowiu, ale właśnie teraz - po bardzo szybkich i znaczących wzrostach na rynku akcji
GPW
GPW
W sierpniu saldo wpłat i umorzeń w funduszach inwestycyjnych wzrosło do rekordowego w tym roku poziomu 1,1 mld zł. Wydaje się jednak, że inwestorzy zbyt łatwo zapomnieli o ryzyku. Nadal skłonni są próbować swoich sił w łapaniu górek i dołków, co - jak pokazuje historia - nie przynosi dobrych rezultatów. Analizy przeprowadzone na rynku amerykańskim na bazie kierunku przepływu aktywów na rynku funduszy inwestycyjnych pokazują, że taka timingowa strategia przynosi w dłuższej perspektywie stopy zwrotu na poziomie inflacji.

Pociąg odjechał

Nie od dzisiaj wiadomo, że psychologia jest istotną siłą sprawczą na rynku finansowym. Jak zdiagnozować zachowanie inwestorów, którzy zaczynają teraz dramatycznie zwiększać w swoich portfelach udział funduszy akcji? Pierwszą połowę tego roku stopniowo leczyli się ze strachu przed giełdą. Kolejne miesiące utwierdzały ich w przekonaniu, że to nie tylko korekta na ścieżce w dół, ale rzeczywiście odwrócenie trendu. Teraz są już wreszcie gotowi zainwestować.

Problem w tym, że pociąg jest już mocno rozpędzony. WIG20 jest już 58 proc. powyżej dołka z lutego tego roku. Chiński Hang Seng (wielu inwestorów kuszą dostępne w Polsce zagraniczne fundusze chińskich akcji) od połowy marca, kiedy osiągnął najniższy w tym roku poziom, zyskał już 88 proc. SINdex - indeks skupiający spółki z "grzesznych" branż (alkohol, tytoń, hazard) od marca wzrósł o 130 proc. (na tym indeksie oparty jest produkt Wealth Solutions - Las Vegas oferowany w 2008 roku).

Bez obaw - nie wieszczymy nowej odsłony bessy. Gospodarka powoli się rozpędza - firmy zaczną zwiększać zyski, obecne wyceny (mierzone wskaźnikami cena/zysk) za rok czy dwa lata okażą się zapewne uzasadnione. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie, by w międzyczasie (w najbliższych miesiącach?) rynek osunął się o 20 czy 30 proc. W skali roku giełdowe indeksy nadal byłyby na sensownych plusach. Niestety, nie z punktu widzenia inwestorów, którzy dopiero teraz zdecydują się na zakup jednostek uczestnictwa agresywnych funduszy. Czy wystarczy im cierpliwości, by poczekać na wzrosty nieco dłużej niż kilka miesięcy? Obawiam się, że nie.

Czy warto dziś inwestować w fundusze akcji? Czytaj w blogu Macieja Samcika "Subiektywnie o finansach"

Jak private banker uczył mnie inwestowania w fundusze Czytaj w blogu Macieja Samcika "Subiektywnie o finansach"

Nie tylko fundusze

Ostatnie kilkanaście miesięcy przyniosło sporo zmian nie tylko na samym rynku, ale także - co naturalne - w ofercie produktów finansowych dostępnych dla indywidualnych inwestorów. W powszechnym użyciu znalazły się produkty strukturyzowane. Tylko w ubiegłym roku Polacy zainwestowali w ten sposób ponad 5 mld zł. Kluczową - choć nie najważniejszą - cechą "struktur" jest możliwość zagwarantowania inwestorowi zwrotu określonej części kapitału na zakończenie inwestycji. Najczęściej gwarancję tę ustalano na poziomie 100 proc. wpłaconych środków.

W czasie spadków na rynkach finansowych inwestorzy chętnie decydowali się na "struktury" właśnie z uwagi na ograniczenie ryzyka straty. "Struktury" oczywiście nie funkcjonują w próżni - ich wyniki mają podstawy w instrumentach notowanych na rynku finansowym, takich jak akcje, surowce, waluty czy metale szlachetne. Zdecydowana większość tych rozwiązań obstawiała wzrosty. Praktyka pokazuje bowiem, że inwestorzy nie są skłonni w perspektywie kilkuletniej (a taką długość mają najczęściej produkty spotykane na rynku) obstawiać spadków. Trudno się więc dziwić, że wiele "struktur" uruchamianych w 2007 i 2008 roku zakończy się (lub już się zakończyło) jedynie zwrotem kapitału.

Reakcje inwestorów są skrajne. Dla wielu z nich taki wynik jest sukcesem. Wiedzą, że gdyby dwa lata temu nie wybrali "struktury", dzisiaj mieliby znacznie mniej pieniędzy, bo alternatywą, którą brali pod uwagę, był np. fundusz akcji. Część inwestorów jest jednak rozczarowana. Mimo że w momencie uruchomienia produktu w żadnej mierze nie interesowali się bankowymi depozytami czy obligacjami, dzisiaj argumentują, że zamiast "struktury" mogli przecież wybrać bezpieczny depozyt i zarobić 4-5 proc. rocznie. Teoretycznie tak. W praktyce jednak zdecydowali się na ryzyko utraty niewielkiego, choć pewnego oprocentowania na rzecz szansy na wyższą stopę zwrotu.

Media oczywiście chętnie podchwytują niechętne "strukturom" głosy, krytykując je za to, że zwracają inwestorom zainwestowany kapitał bez dodatkowych zysków, nie zgłębiając przyczyny takiego, a nie innego wyniku danego produktu oraz zapominając o tym, iż spełnił on oczekiwania inwestora. Dawał mu możliwość osiągnięcia zysku w przypadku realizacji pozytywnego scenariusza na danym rynku, jednocześnie chroniąc jego kapitał w przypadku scenariusza odwrotnego.

Rozsądek zamiast uczuć

Oczywiście "struktury" nie są idealne. Wiele z nich to produkty dosyć skomplikowane. Zasady obliczania zysku inwestora często mogą przyprawiać o ból głowy. Część produktów nie ma wręcz większego finansowego sensu. Najlepszym przykładem są rozwiązania dające zysk na poziomie lokaty bankowej, ale pod warunkiem zajścia określonego scenariusza, np. na rynku akcji czy walut. Jeśli dodamy do tego, że wielu inwestorów tylko pobieżnie analizowało konstrukcję produktów przed wpłatą pieniędzy, wówczas nietrudno o rozczarowanie.

"Struktury" nie są jednak efemerydą, która pojawiła się na polskim rynku i szybko skompromitowała, tylko dlatego że wiele z nich nie dało inwestorom nic oprócz zagwarantowanego kapitału. Takie postrzeganie "struktur" jest równie błędne jak nagły nawrót miłości do funduszy inwestycyjnych. Zarówno fundusze, jak i "struktury" mają swoje mocne i słabe strony. Warto je wykorzystywać świadomie i skutecznie. Jeśli nie udało nam się załapać na pociąg, który odjechał w lutym tego roku, należy ostrożnie podchodzić do inwestowania i cenić swój kapitał. Rozsądnie wybrany produkt strukturyzowany może pozwolić nam wejść na rynek akcji przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka straty, gdyby okazało się, że wiara w powrót hossy była złudna.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów