Chodzi o reklamę Konta24 Prestige. BZ WBK twierdził w reklamie, że klient, który wybierze to konto, nie będzie płacił za przelewy w placówkach i przez internet. Okazało się jednak, że o ile przelewy w oddziałach rzeczywiście były bezpłatne, o tyle w internecie bez opłat można było wykonać tylko pięć transakcji. Każdy kolejny kosztował 20 gr - tyle bank pobierał za sms z kodem autoryzacyjnym. Kody autoryzacyjne można było również otrzymać z tokena, ale za niego klient musiał z kolei zapłacić 80 zł.
- O sprawie dowiedzieliśmy się od klienta banku, który wybrał tą ofertę w przekonaniu, że za przelewy nie będzie ponosił opłaty. Oświadczył, że gdyby wiedział o tych kosztach, wybrałby ofertę innego banku - mówi Bożena Rusinek z delegatury UOKiK w
Krakowie. Podkreśla, że brak pełnej i rzetelnej informacji w reklamie wprowadzał klientów w błąd, przez co część z nich mogła podjąć niekorzystne dla siebie decyzje.
Jeszcze w trakcie postępowania wyjaśniającego bank tłumaczył, że opłata była pobierana nie za przelew, ale za usługę dodatkową - czyli sms. Kary nałożonej przez UOKiK nie zamierza tak po prostu zapłacić: - Będziemy składać odwołanie - mówi Piotr Gajdziński, rzecznik BZ WBK.