Ostateczny wybór będzie należał do minister
pracy Jolanty Fedak. Derdziuk to były minister "bez teki" w rządzie Donalda Tuska. Był odpowiedzialny za koordynację prac legislacyjnych. Zastąpił go Michał Boni. Wcześniej był sekretarzem stanu w gabinetach Jerzego Buzka i Kazimierza Marcinkiewicza.
Był w radzie nadzorczej PKO BP oraz BGK. Obecnie jest I wiceprezesem Banku Pocztowego odpowiedzialnym za IT oraz bezpieczeństwo.
- To jeden z najpoważniejszych kandydatów - ujawnia nam nasze źródło w rządzie. - Ma opinię świetnego fachowca, od dawna kręcił się wokół ZUS.
Jego specjalizacja to sprawy administracyjne.
Derdziuk ma też świetne notowania wśród opozycji. - Jeżeli ktoś tej klasy zgłasza się do konkursu to nie po to aby przegrać. Widać że ma mocną pozycję w rządzie - usłyszeliśmy od jednego z polityków opozycji.
Prezes ZUS może liczyć na 19,6 tys zł brutto pensji (6 średnich krajowych). Podlegać mu będzie 47 tys pracowników. Rocznie będzie obracał gigantycznymi pieniędzmi - ponad 130 mld zł.
Konkurs na prezesa ZUS ogłosiło ministerstwo pracy po tym jak ABW zatrzymała przed dwoma tygodniami dotychczasowego prezesa Sylwestra R. Prokuratura postawiła mu zarzuty korupcyjne.
Zdaniem prokuratury firmy wykonujące prace dla ZUS prowadziły w domu prezesa Sylwestra R. w Jabłonnie prace remontowe warte ok. 20 tys. zł. Inny zarzut dotyczy przyjęcia 10 tys. zł na opłatę akcyzy za sprowadzonego z
USA jeepa cherokee. Kolejny - "sponsorowanych" wyjazdów na wakacje i darmowego remontu należącego do prezesa mercedesa w zamian za zawieszenie egzekucji należności właściciela warsztatu wobec ZUS.
Sylwester R. nie przyznał się do winy.