Biznes Ludzie Pieniądze

Pracodawcy nie chcą rozliczać się z fiskusem za pracowników

Piotr Skwirowski
23.09.2009 , aktualizacja: 23.09.2009 20:52
A A A Drukuj
Rząd i koalicja PO-PSL forsują w Sejmie rewolucyjne zmiany do ustawy o podatku od dochodów osobistych. Forsują na siłę. Wbrew pracodawcom, na barki których chcą zrzucić nowe obowiązki. Może się nie udać.
W środę w sejmowej komisji finansów omal nie doszło do rękoczynów.

- Dość tego! - wykrzykiwała, biegając po sali i wygrażając pięścią posłom PO, Aleksandra Natalli-Świat z PiS. Broniła partyjnej koleżanki oskarżanej o nierzetelne zrelacjonowanie przebiegu prac podkomisji podatkowej nad projektem. Usłyszała, że "ma gorszy dzień albo zaszkodziły jej prądy wodne". Spięć było więcej. I dopiero przerwa ostudziła te emocje.

Przewrót podatkowy

Dziś obowiązek rozliczenia się z fiskusem spoczywa na podatniku. Rząd chce go przerzucić na pracodawców. Jeśli podatnik pracuje w jednej firmie, to rozliczyć za niego PIT będzie musiał jego pracodawca, niejako z automatu. Uwzględni przy tym, na wniosek pracownika, jego ewentualne ulgi na dzieci i internet, przekaże też 1 proc. podatku na organizację pożytku publicznego. Nie będzie musiał rozliczać tylko wtedy, gdy pracownik, w terminie do 15 stycznia, oświadczy mu, że chce sam wypełnić PIT, bo zarabiał też gdzie indziej albo będzie się opodatkowywał z małżonkiem lub dzieckiem. Nowe przepisy mają objąć już rozliczenia za ten rok. Z pomocy pracodawców skorzystałoby do 5 mln podatników.

Pracodawcy zgodnie protestują: - To obarczanie firm, które z powodu kryzysu i tak mają kłopoty, dodatkowymi obowiązkami i kosztami.

Chcą, by projekt nowelizacji ustawy podatkowej trafił do kosza.

Koalicjanci nie słuchają tych argumentów.

Opozycja popiera pracodawców. Krytykuje "pisanie przepisów na kolanie". Żartuje, że nowelizacja ustawy o PIT trafi w trybie pilnym do komisji przyjazne państwo, która "walczy z takimi gniotami prawnymi".

Ekspresem do... Trybunału?

W środę komisja głosami koalicji poparła projekt.

Najpewniej jeszcze w tym tygodniu, wbrew opozycji, przyjmie go Sejm. Nie oznacza to jednak, że nowe przepisy na pewno wejdą w życie.

Pracodawcy już dziś przygotowują informacje dla podatników o ich dochodach i zaliczkach pobranych na podatek. Te dane wysyłają też do urzędów skarbowych. Po zmianie przepisów będzie trochę więcej roboty papierkowej, zmienią się formularze, dojdzie konieczność dopisania ulg. Wyższe koszty obsługi pracowników zrekompensować ma pracodawcom podwyżka wynagrodzenia od fiskusa za ściąganie podatków - zamiast jak dziś 0,3 proc. kwoty podatków odprowadzonych z pensji pracowników, dostaną 0,35 proc.

Tempo prac nad nowymi przepisami, jak na ich zasięg (wszystkie firmy), jest ekspresowe (niecały miesiąc temu rząd przyjął założenia do projektu ustawy). Rząd nie zbadał, czy pracodawcy są w stanie przed końcem roku się na nie przygotować. A konieczna będzie wymiana oprogramowania, może zmiana zasad obiegu dokumentów.

Koalicjanci nie chcą opóźniać reformy o rok.

- Urzędy skarbowe są przygotowane na taką zmianę - zapewnia wiceminister finansów Maciej Grabowski. - Mam sygnały, że są kompletnie zaskoczone - odpowiada na to Stanisław Stec, poseł Lewicy i były wiceminister finansów. Przekonuje, że nowe przepisy będą działały wstecz, bo przygotowując rozliczenie za 2009 r., firmy będą musiały weryfikować i uzupełniać dane z całego tego roku. Tymczasem zaskakiwanie podatników i wprowadzanie przepisów działających wstecz to dwa kardynalne błędy legislacyjne sprzeczne z konstytucją. - Prezydent będzie miał powód, by zawetować ustawę lub odesłać ją do Trybunału Konstytucyjnego - ostrzegał w środę poseł Stec.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów