"Nie ma lunchu za darmo" - mawiają przedsiębiorcy i politycy. W czwartek tę myśl Putin przypomniał szefom zachodnich koncernów energetycznych, którzy przylecieli na półwysep Jamał omawiać plany eksploatacji tamtejszych złóż gazu.
Jamał to największy zbiornik gazu na świecie. Potwierdzone rezerwy w tym regionie wynoszą 16 bln m sześc. gazu (Europie starczyłoby to na ćwierć wieku!), a prawdopodobne - kolejne 22 bln m sześc. Ale przed rozmową o interesach zachodni menedżerowie musieli wysłuchać wykładu Putina o przyczynach globalnego kryzysu gospodarczego, który przeciągnął się poza porę lunchu. - Proszę nie uważać, że brak nam gościnności. Ale może to słuszne w warunkach światowego kryzysu - mówił Putin. I żartował: - Żeby nie oskarżano i was, i nas, że nadużywamy bonusów w postaci czarnego kawioru i rosyjskiej wódki, ograniczyliśmy się do lania wody rosyjskiej produkcji.
Dotąd
Rosja traktowała złoża na Jamale jak skarb narodowy. Przez ostatnie dwa lata władze Rosji wprowadziły też liczne ograniczenia dla zachodnich inwestycji w swoje złoża. A po ubiegłorocznej wojnie z Gruzją zaczęła się wręcz masowa ucieczka zagranicznego kapitału, co zachwiało
gospodarką Rosji. Ale wczoraj Putin zachęcał amerykański ExxonMobil, brytyjsko-holenderskiego Shella, norweski Statoil, francuski GDF Suez oraz koncerny z Azji do współpracy. Inwestorzy dostaną przywileje podatkowe, bo na terenie złóż powstaną specjalne strefy ekonomiczne - mówiła minister rozwoju gospodarczego Elwira Nabiullina. A minister energetyki Siergiej Szmatko: - Potencjał wydobycia na Jamale sięga 360 mld m sześc. gazu rocznie.
Ale nic za darmo. - Rosja jest zainteresowana przyciągnięciem na Jamał strategicznych zachodnich partnerów pod warunkiem dostępu do ich technologii i aktywów - mówił Putin. Rosja dotąd eksportująca gaz głównie do Europy rurami na Jamale chce budować instalacje do eksportu skroplonego gazu LNG i przejąć 20 proc. światowego handlu LNG.
Otwarcie na zagraniczne inwestycje w złoża ropy i gazu premier Rosji zapowiedział w ostatni piątek, nazajutrz po rezygnacji
USA z budowy w Polsce i Czechach instalacji tarczy antyrakietowej. Odtąd z Moskwy płyną kolejne sygnały do Zachodu. - Teraz możemy wrócić do prywatyzacji - zapowiedział we wtorek wicepremier Rosji Igor Szuwałow po spotkaniu z sekretarzem skarbu USA Timothym Geithnerem i Lawrence'em Summersem, który kieruje Narodową Radą Gospodarczą prezydenta USA.
Moskwa może sprzedać część z 75 proc. państwowych akcji Rosnieftu, największego koncernu naftowego w Rosji.
USA też wyciągają rękę do Rosji. W połowie września minister finansów Rosji ogłosił ugodę z Bank of New York oskarżanego o pomoc w wyprowadzaniu pieniędzy z Rosji. Stwierdził, że dowodów nie znaleziono. Ale BoNY "w geście dobrej woli" pożyczy Moskwie 4 mld dol. na preferencyjnych warunkach.
Erę nowych relacji Rosji z USA wspiera też oligarcha Michaił Prochorow, właściciel największych na świecie złóż niklu i palladu. Jako pierwszy cudzoziemiec będzie właścicielem klubu z
NBA - New Jersey Nets. W zamian za 80 proc. akcji klubu Prochorow pożyczy Netsom 200 mln dol. na budowę nowej hali.