Tuż przed jesiennymi chłodami czarne chmury znowu gromadzą się nad ukraińskimi gazociągami, którymi płynie 80 proc. gazu eksportowanego z Rosji do Europy Zachodniej. Za pięć dni ukraiński koncern gazowniczy Naftohaz musi wykupić wypuszczone pięć lat temu
euroobligacje za 500 mln dol. Agencja ratingowa
Fitch uznała w czwartek, że Naftohaz może mieć problemy z terminową spłatą tego długu, i obniżyła rating - czyli ocenę wiarygodności -
euroobligacji koncernu z CC do C. Dodatkowo nerwy inwestorów nadszarpnęła decyzja giełdy w Luksemburgu, która zawiesiła w czwartek notowania euroobligacji Naftohazu, tłumacząc to naruszeniem zasad notowań. Czego konkretnie dotyczyły zarzuty, nie wyjaśniono. A notowania wznowiono, gdy Naftohaz wyjaśnił inwestorom swoje stanowisko - poinformowała luksemburska giełda.
Ukraiński koncern ogłosił, że posiadaczom euroobligacji oferuje nowe papiery o tej samej wartości z terminem wykupu w 2014 r. Będą one gwarantowane bezpośrednio przez rząd w Kijowie. Dadzą też lepszy
zarobek niż euroobligacje, bo ich oprocentowanie wyniesie 9,5 proc. rocznie, podczas gdy odsetki od euroobligacji wynosiły 8,125 proc. rocznie.
Na przyjęcie tej oferty inwestorzy mają czas do 8 października, a więc tydzień po terminie wykupu euroobligacji. Na dodatek Naftohaz zapowiedział, że inwestorzy, którzy do 8 października nie przyjmą oferty, ale zrobią to przez kolejny tydzień, za euroobligacje dostaną w nowych papierach o 5 proc. mniej. Ostateczne porozumienie o zamianie euroobligacji na nowe papiery Naftohaz chce zatwierdzić z posiadaczami euroobligacji dopiero 19 października.
Nie wiadomo, jak inwestorzy przyjmą tę ofertę. - Zostawili wszystko na ostatnią chwilę - żalił się Timothy Ash z londyńskiego oddziału
Royal Bank of Scotland, cytowany przez agencję AP. Jeśli Naftohaz nie dogada się z posiadaczami euroobligacji, to przedterminowej spłaty 1,6 mld dol. długu mogą zażądać od Naftohazu także zagraniczne banki. Dopiero w tym tygodniu rząd Julii Tymoszenko formalnie zdecydował się na wynegocjowanie do 20 października za pośrednictwem banku Credit Suisse restrukturyzacji ponad 2 mld dol. zagranicznych długów Naftohazu, w tym euroobligacji.
Rząd Ukrainy zapewnia, że Naftohaz nie splajtuje. Także Olga Sliwinska z banku inwestycyjnego Dragon Capital w Kijowie uważa, że Naftohaz ustali z wierzycielami warunki "rozejmu" do końca października, a do tego czasu uzgodni też porozumienie o restrukturyzacji zadłużenia. Część inwestorów może na tym dużo zyskać, bo w tym roku euroobligacje Naftohazu można było kupić na giełdzie w Luksemburgu nawet za dwie trzecie ceny nominalnej. Zdaniem analityków cytowanych przez agencję Reuters papiery, które ukraiński koncern zaoferuje na wykup euroobligacji, będą notowane za 0,92 proc. wartości nominalnej.