Codility.com to projekt trzech byłych studentów Uniwersytetu Warszawskiego - aplikacja ma pomóc firmom informatycznym odsiewać kiepskich
programistów. Kandydat dostaje link do strony internetowej, gdzie ma zadanie do rozwiązania. Ma na nie np. godzinę. Codility automatycznie wystawia mu ocenę, wytyka błędy, a dane przesyła do rekrutujących.
Polski projekt, pokonując w tym roku kilkaset innych z Europy i Bliskiego Wschodu, dotarł do ścisłego finału w Londynie. Przez tydzień pomysły 28 firm były oceniane przez kilkuset ekspertów (m.in. już zaprawionych w boju przedsiębiorców, inwestorów, inżynierów, prawników etc.). I Codility znalazł się w szóstce najlepszych - każda z firm dostanie po 50 tys. euro (w zamian za 5-10 proc. udziałów w projekcie) i propozycję przeprowadzki na trzy miesiące do Londynu, gdzie pod okiem funduszy inwestycyjnych może szlifować swój projekt.
- Nie chodzi o te 50 tys. euro, ale o kontakty, które zapewnia Seedcamp, dając dostęp do największych koncernów internetowych i informatycznych, jak
Google, eBay czy Amazon, oraz do najbardziej znanych funduszy inwestycyjnych - mówi Krzysztof Kowalczyk, szef firmy doradczej Ubik, mniejszościowego udziałowca w Codility.com (ma 10 proc. udziałów).
Codility ma już klientów. Z jej rozwiązań korzystają na razie trzy firmy: polska 9LivesData współpracująca m.in. z japońskim koncernem NEC i dwie spółki w Chinach - Exoweb i Koolano, właściciel 360Quan, jednego z największych portali społecznościowych w Państwie Środka.
- Od kilku miesięcy używamy tych testów do wstępnej selekcji kandydatów. Sprawdza się w 99 proc. - mówi Tomasz Łasica z 9LivesData. Dodaje, że jeśli ktoś ma wynik poniżej 80 proc. w Codility.com, to praktycznie nie ma szans na
pracę w firmie. Spółka przetestowała w ten sposób ok. 20 osób. - I nie zdarzyło nam się, byśmy pluli sobie w brodę, odrzucając kandydata z niskim wynikiem, ani byśmy się rozczarowali, zapraszając kogoś na rozmowę - mówi Łasica.
Codility.com zarabia, pobierając opłaty za każdy test. Ale by osiągnąć swoje cele - czyli za trzy lata przychody na poziomie kilkunastu, kilkudziesięciu milionów euro - Codility musi wejść mocniej na światowy rynek. - W ciągu tego tygodnia udało się nawiązać bardzo dużo kontaktów, było kilku chętnych do inwestycji oraz kilku potencjalnych klientów - przekonuje Kowalczyk.
Pomysł narodził się w Chinach. - Miałem zatrudniać programistów dla firmy Exoweb. Wiele osób z nawet ciekawym CV miało tak naprawdę nikłe umiejętności - mówi Grzegorz Jakacki, współtwórca Codility. - A doświadczony
programista, by się o tym przekonać, i tak musiał stracić godzinę na rozmowę - dodaje.
Tegoroczny Seedcamp to trzecia edycja konkursu. W 2007 r. nie było polskiego przedstawiciela, w ub.r. do londyńskiego finału Seedcamp awansowały dwie spółki z Polski - Soylent Systems (z wyszukiwarką osób Szuku.pl) i AdTaily (platforma reklamowa dla
blogów). Nie zostały jednak nagrodzone. Szuku.pl miał problem z finansowaniem i wytracił impet, AdTaily zostało niedawno przejęte przez Agorę, wydawcę m.in. "Gazety Wyborczej".