Wczoraj rozmawiał o tym z naszymi władzami Mihaly Bayer, ambasador Węgier ds. gazociągu Nabucco i ambasador "at large" ds. bezpieczeństwa energetycznego w węgierskimi MSZ.
Gazociąg Nabucco, który ma dostarczać gaz do Europy Środkowej z Azji, do połowy przyszłej dekady chce zbudować konsorcjum firm z Turcji, Bułgarii, Rumunii, Węgier, Austrii i Niemiec. Komisja Europejska uznała, że projekt ten ma priorytetowe znaczenie dla UE, bo pozwoli dostarczać do Europy gaz z Azerbejdżanu, Turkmenistanu i Iraku, zmniejszając zależność od rosyjskiego Gazpromu. W połowie lipca w Ankarze podpisano międzyrządowe porozumienie o budowie Nabucco przygotowane pod egidą UE.
Zdaniem Węgier Nabucco może potrzebować jeszcze politycznego wsparcia. Dlatego
Budapeszt proponuje stworzyć międzynarodową radę polityczną przy konsorcjum firm zaangażowanych w budowę rury. - Trwają jeszcze rozmowy o formule i statusie takiej rady - powiedział "Gazecie" Mihaly Bayer.
Polskie firmy nie należą do konsorcjum Nabucco, ale
Polska jest zainteresowana zakupem gazu z tej rury. Takie poparcie przekazał na początku roku premier Donald Tusk. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zapowiadało, że chce złożyć zamówienie na transport gazu przez Nabucco w ramach tzw. procedury
Open Season, która wkrótce będzie ogłoszona.
- Popieramy działania, które pomogą w budowie Nabucco i nie wykluczamy przystąpienia do międzynarodowej rady Nabucco - powiedział "Gazecie" Maciej Woźniak, główny doradca premiera ds. bezpieczeństwa energetycznego.