Cóż, już po 15 sekundach trwania spotu okazało się, że auto nie wytrzymało ciężaru ich bagaży. I przechyliło się do tyłu. - Nie to co w Erze - musiały pomyśleć bohaterki klipu. Tam - jak głoszą reklamy operatora - można dostać takie telefony i taryfy, o których nie śniło się filozofom.
Tym razem reklamowym hitem Ery jest promocja "Potrójne doładowanie". To oferta dla tych, którzy używają telefonów na kartę, tzw. pre-paidów. Zachęta jest prosta - doładuj konto telefonu dwukrotnie, a za drugim razem dostaniesz dwa razy więcej minut niż te, za które zapłaciłeś. Przykładowo: kupisz doładowanie za 50 zł, a potem jeszcze raz za 50 zł. Po drugim doładowaniu Era dorzuci do tego jeszcze dodatkowe 100 zł do wykorzystania. Sporo, biorąc pod uwagę, że minuta połączenia w taryfie "Nowy Tak-Tak" kosztuje 56-59 gr., a SMS - 18 gr.
Na pierwszy rzut oka - rewelacja. Płacisz za dwa jabłka, a dostajesz cztery. Nic tylko pobiec do pobliskiego kiosku i kupić kartę z doładowaniem. "Takie rzeczy tylko w Erze" - przypomina w reklamówce lektor, żeby już nikt nie miał wątpliwości, że to oferta, której konkurencja może tylko pozazdrościć.
Niestety, jeśli bliżej przyjrzeć się promocji Ery, to okaże się, że te dwa dodatkowe, promocyjne jabłka są z lekka robaczywe. W ofercie aż roi się od ograniczeń. Po pierwsze, żeby załapać się na promocję, trzeba dwa razy załadować konto kwotą co najmniej 25 zł. Przy mniejszym doładowaniu na bonus od operatora nie ma co liczyć. Po drugie, oba doładowania muszą się odbyć w ciągu pięciu dni. Inaczej okazja przepada.
Ale największą pułapkę swojej promocji Era schowała w regulaminie. A konkretnie - w jego szóstym punkcie. Otóż okazuje się, że dodatkowe pieniądze [w naszym przykładzie - te dodane przez Erę 100 zł po drugim doładowaniu] można wykorzystać tylko w ramach tej sieci. Są to tzw. złotówki do sieci Era. Nie można za te pieniądze dzwonić ani do abonentów Plusa, ani Orange, ani Playa. Ot, taki drobiazg.
W porównaniu z tą pułapką kolejny punkt regulaminu - który mówi, że promocyjne doładowanie trzeba wykorzystać w ciągu 60 dni, bo inaczej pieniądze przepadną - jest już tylko niewinną igraszką. Jeśli dodać do siebie te wszystkie niedogodności, promocja "Potrójne doładowanie" okazuje się być w dużej mierze niezbyt użyteczna i ma służyć głównie wydobywaniu z kieszeni klientów pieniędzy na dwa doładowania zamiast jednego. Takie rzeczy tylko w Erze...