Sąd Apelacyjny uznał, że arbitraż sądu w Wiedniu, który pięć lat temu pozbawiał Francuzów kontroli nad PTC, jest niezgodny z polskim porządkiem prawnym. Oznaczałoby to, że Vivendi - poprzez spółki zależne - ma 51 proc. udziałów w PTC. Tymczasem na stronie polskiego operatora znaleźć można informację, że większościowym udziałowcem są spółki zależne od Deutsche Telekom.
Historia sporu o PTC jest skomplikowana. Pod koniec lat 90. Deutsche Telekom i polski Elektrim utworzyły Polską Telefonię Cyfrową. Taki układ sił nie trwał jednak długo - w 1999 r. Elektrim wraz z Vivendi postanowił stworzyć spółkę Elektrim Telekomunikacja (Telco) i wnieść do niej swoje udziały w operatorze. Stało się to wbrew woli partnerów z niemieckiego telekomu.
To tę transakcję wiedeński sąd (wskazany w umowie udziałowców do rozstrzygania wszelkich sporów) uznał za nieważną. DT uznało więc, że jest większościowym udziałowcem PTC -
Niemcy konsolidowali wyniki polskiego operatora w swoich sprawozdaniach finansowych, kilka miesięcy temu pojawiły się nawet informacje o zmianie nazwy Ery na
T-Mobile (komórkowa spółka DT). O zaangażowaniu DT w PTC świadczy też choćby fakt, że polski operator dostał prawo do wprowadzenia na nasz rynek telefonu G1, zaprojektowanego dla T-Mobile i sprzedawanego wyłącznie przez spółki tego operatora.
Przedstawiciele Deutsche Telekom nie wydają się ostatnim wyrokiem polskiego sądu zmartwieni. W komunikacie przesłanym mediom czytamy, że DT zamierza złożyć wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego. "Deutsche Telekom będzie bronił swojego zaangażowania w PTC i swoich interesów w Polsce" - czytamy w oświadczeniu.