Przedstawiciele Twittera napisali w
blogu, że zamknęli kolejną rundę finansowania ze "znaczną kwotą", nie ujawniając jednak jej wysokości. Z nieoficjalnych informacji amerykańskich mediów wynika, że najpopularniejszy serwis mikroblogingowy na świecie (pozwala na publikowanie wpisów do 140 znaków) zebrał w sumie 100 mln dol. A inwestorzy wyceniają całą spółkę na miliard dolarów.
W spółkę włożyli pieniądze dotychczasowi inwestorzy (m.in. Institutional Venture Partners, Spark Capital i Benchmark Capital), którzy w lutym br. wyłożyli na Twittera ok. 35 mln dol., przy wycenie ok. 250 mln dol. Ale pojawili się też nowi gracze - m.in. fundusz private equity Insight Venture Partners i
fundusz inwestycyjny T.RowePrice.
Zwłaszcza obecność tego ostatniego na Wall Street wywołała spekulacje, że Twitter szykuje się do debiutu giełdowego lub przejęcia przez inną spółkę. Bo T.RowePrice znany jest głównie z inwestycji w spółki publiczne, a nie start-upy. Już wcześniej spekulowano, że na Twittera ostrzy sobie zęby m.in. AOL, Yahoo czy
Google (choć szef Google nazwał Twittera "e-mailem dla biedaków").
Spółka nie komentuje tych informacji. Szef Twittera Evan Williams powiedział jedynie, że nowi inwestorzy "podzielają wizję budowania spółki o trwałej wartości".
Wiele wątpliwości wzbudziła też na Wall Street wycena Twittera. Niektórzy analitycy obawiają się, że wycenianie serwisów, które nie zarobiły jeszcze ani centa, na miliard dolarów, to sygnał, że może się powtórzyć bańka internetowa z lat 2000-01.
W czerwcu br. Twitter miał na całym świecie 44,5 mln użytkowników - piętnastokrotnie więcej niż w 2008 r. Nadal jednak w serwisie nie ma reklam ani innych źródeł przychodów. Według zapowiedzi firmy pierwsze płatne opcje w Twitterze mają się pojawić dopiero w IV kw. br., czyli po ponad trzech latach od startu. Będą to usługi dla firm - m.in. płatne oficjalne profile spółek oraz narzędzia monitorujące, co użytkownicy Twittera piszą na temat firm lub ich produktów.
- Nie odbierałbym wyceny Twittera w ten sposób, że rynek doszedł do punktu, w którym każdy przedsiębiorca może dostać fundusze - uważa Raj Kapoor zarządzający funduszem Mayfield Fund. - Jeśli Twitter je dostał, to dlatego, że przebił się na rynek masowy - dodaje.