Zdaniem KNF zawarcie transakcji walutowych przez Dudę niosło ryzyko nieograniczonej straty i spółka powinna o tym poinformować niezwłocznie w ciągu 24 godzin. Tymczasem upłynęło wiele miesięcy, zanim ta informacja poufna została podana przez spółkę. Kurs koncernu na giełdzie się załamał.
To już kolejna kara związana z opcjami Dudy. W tym miesiącu KNF nałożyła na prezesa spółki Macieja Dudę maksymalną karę 200 tys. zł za wprowadzenie w błąd inwestorów w sprawie opcji. Uznała, że dopuścił się manipulacji informacją. Duda zapewniał w mediach, że spółka nie zawierała spekulacyjnych transakcji opcyjnych, a posiadane instrumenty pochodne nie stanowią zagrożenia dla wyniku finansowego.
Opcje Dudy trafiły też do prokuratury. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) stojące na straży interesów indywidualnych inwestorów giełdowych uważa, że władze PKM Duda prowadziły politykę zabezpieczającą
kurs walutowy w sposób spekulacyjny. SSI w zawiadomieniu do prokuratury twierdzi, że członkowie zarządu PKM Duda działali na szkodę spółki, za co grozi do pięciu lat więzienia oraz grzywna. Zarzuty stawiane Dudzie przez SII dotyczą też polityki informacyjnej spółki w zakresie
opcji walutowych.
Duda jest jedną z ofiar słynnych opcji walutowych, które na przełomie 2008 i 2009 r. pogrążyły wiele polskich przedsiębiorstw z powodu ogromnego osłabienia złotego. Opcje tzw. put służą firmom, głównie eksporterom, jako popularny sposób zabezpieczania się przed ryzykiem kursowym. Ale wiele firm, by uniknąć zapłaty prowizji za takie opcje, decydowało się na ryzykowne posunięcie. Wystawiały bankom opcje tzw. call, ryzykując olbrzymie straty, gdyby
złoty zaczął słabnąć. Czasem wystawiały je wielu bankom, na kilkakrotnie wyższe nominały niż opcje put, czym faktycznie decydowały się na ryzykowne
spekulacje walutowe, które nie miały nic wspólnego z podstawową działalnością tych przedsiębiorstw.