Od listopada 2008 roku RPP ostro obniżała
stopy procentowe, by wesprzeć gospodarkę w obliczu światowego kryzysu finansowego. Łącznie stopy spadły o 2,5 pkt proc. do poziomu 3,5 proc. - najniższego w historii. Ostatnio obniżkę przegłosowano w czerwcu - zadecydował o niej głos prezesa NBP Sławomira Skrzypka, gdyż liczba głosów za i przeciw była równa.
Część członków RPP, najbardziej gołębich, nadal twierdzi, że naszej gospodarce przydałoby się wsparcie ze strony Rady. O tym, że jesteśmy wciąż w fazie łagodzenia polityki monetarnej przypominał ostatnio sam prezes. Mirosław Pietrewicz zaś podkreślał, że jeszcze jedna obniżka może być potrzebna gdyż jest obawa, że w przyszłym roku sytuacja naszej gospodarki może być gorsza niż w tym.
Zdaniem ekonomistów już za miesiąc Rada zasygnalizuje, że stopy przez dłuższy czas pozostaną bez zmian (nastawienie w
polityce pieniężnej zmieni na neutralne). - Dziś
inflacja przekracza górną granicę celu RPP, i to praktycznie blokuje możliwość obniżki - twierdzi Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH. - W grudniu wskaźnik wzrostu cen może nawet przekroczyć 4 proc., choć wzrost ten w dużej mierze wynika z podwyżek cen regulowanych, na które rada wpływu nie ma - dodaje Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao SA.
Przybywa sygnałów ożywienia w gospodarce. - Od ostatniego posiedzenia okazało się, że
PKB w II kwartale był wyjątkowo dobry, inflacja wzrosła, a nastroje przedsiębiorców poprawiły się - wymienia Goettig. A ekonomista Pekao SA dodaje, że obecna Rada kończy swoją kadencję w styczniu i prawdopodobnie w ostatniej chwili nie będzie chciała zmieniać stóp.