Głównymi założycielami Banku Południa są
Argentyna,
Brazylia i
Wenezuela, które do kapitału banku wniosą po 4 mld dol. Oprócz tych trzech krajów do grona założycieli należą też Boliwia, Ekwador, Paragwaj i Urugwaj, których wkładu nie ujawniono. Jak powiedział w niedzielę prezydent Wenezueli Hugo Chavez, będzie on proporcjonalny do ich potencjału. W przyszłości do organizacji ma też przystąpić Chile, które na razie będzie miało status obserwatora - taką wolę wyraziła obecna przy podpisaniu aktu Michelle Bachelet, prezydent tego kraju.
Powołany z inicjatywy Hugo Chaveza, którego pomysł podchwycili inni amerykańscy przywódcy, Bank Południa ma być krokiem w stronę uniezależnienia się od
MFW i Banku Światowego. Podstawową ideą tej organizacji będzie pożyczanie pieniędzy innym krajom regionu, przede wszystkim na programy socjalne i inwestycje w infrastrukturę. Główna siedziba banku znajdzie się w wenezuelskim Caracas, będzie miał on też swoje regionalne oddziały w Boliwii i Argentynie.
Jednak od aktu założycielskiego do rozpoczęcia działalności jeszcze długa droga, przed czym ostrzegał prezydent Brazylii Lula da Silva. - Nie wiemy, jak długo potrwa ratyfikacja tego porozumienia przez każdy zainteresowany kraj - przyznał. A może to zająć sporo czasu, bo od oryginalnego pomysłu prezydenta Wenezueli do podpisania aktu założycielskiego minęło 11 lat, a od pierwszych prób wcielenia go w życie - trzy lata.
Podpisanie aktu założycielskiego banku to najważniejszy punkt drugiego szczytu państw Ameryki Południowej i Afryki (ASA), który odbył się na należącej do Wenezueli wyspie Margarita. W końcowym dokumencie napisano, że istnieje potrzeba ścisłej współpracy gospodarczej obu kontynentów. Co ciekawe, w czasie szczytu Hugo Chavez zaproponował, aby w przyszłości połączyć nowo powstały Bank Południa z regionalnymi afrykańskimi organizacjami finansowymi.