Urząd Skarbowy nadpłat przedsiębiorcom nie zabierze
Piotr Skwirowski
2009-09-30, ostatnia aktualizacja 2009-09-30 23:02
Ministerstwo Finansów wycofało się z pomysłu ograniczenia prawa firm do odzyskania od fiskusa nadpłaconego podatku. Przedsiębiorcy się cieszą.
ZOBACZ TAKŻE
- Sejm się cofa w podatkach. Nie będzie korzystnej zmiany dla firm (21-10-09, 20:36)
- Nie będzie przesunięcia zaliczek na podatek dochodowy (07-10-09, 20:21)
- Senat nie słucha podatkowych żalów pracodawców (06-10-09, 21:03)
- Polacy uciekają przed bezrobociem na swoje (05-10-09, 01:00)
- Juszczenko otworzył rozbudowaną ukraińską fabrykę Cersanitu (29-09-09, 21:46)
- Fiskus chce wyższej kary za zaległości podatkowe (28-09-09, 20:56)
- Pracownicy nie będą się już męczyć z formularzami (25-09-09, 22:09)
- Rewolucja w rozliczaniu PIT odłożona! (25-09-09, 16:27)
- W 2010 r. wzrosną podatki od psa i chatki (21-09-09, 20:30)
"Przedsiębiorcy z zadowoleniem przyjęli wycofanie się rządu z propozycji zmian w ordynacji podatkowej zmierzających wprost do likwidacji jednego z oczywistych i podstawowych uprawnień podatników, jakim jest prawo do zwrotu niesłusznie zapłaconego podatku" - czytamy w środowym komunikacie Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".
Ministerstwo Finansów nie ukrywało, że jego propozycja zapisana w pierwszej wersji założeń do nowelizacji ordynacji podatkowej opublikowanych w połowie sierpnia miała na celu zablokowanie zwrotu akcyzy na prąd firmom energetycznym. W zeszłym roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że Polska naruszyła unijną dyrektywę o akcyzie. Nakazuje ona, żeby akcyzę płaciły firmy dostarczające prąd bezpośrednio konsumentom. Tymczasem od 2002 r. podatek ten płacili u nas producenci, czyli elektrownie. Polski rząd zobowiązał się, że zmieni przepisy od 2006 r., ale nie dotrzymał słowa. Rząd PiS tłumaczył w 2007 r., że nie zmienia przepisów w interesie konsumentów - bo firmy mogą wykorzystać zmianę przepisów do podwyższenia ceny prądu. Ale w 2008 i 2009 r. ceny i tak poszły w górę. Rząd PO w 2008 r. dostosował w końcu akcyzę na prąd do norm UE.
Tyle że po wyroku ETS elektrownie zaczęły domagać się zwrotu akcyzy zapłaconej w latach 2006-08. To aż 7 mld zł, których w budżecie nie ma. Resort finansów chciał więc tak zmienić przepisy, aby nie oddawać podatku, jeśli jego faktyczny ciężar poniosła nie firma, która zwrotu się domaga, ale inny podmiot, czyli np. konsumenci. Sęk w tym, że przy niekorzystnej interpretacji taki przepis mógł uderzyć nie tylko w energetyków, ale we wszystkich przedsiębiorców występujących o zwrot nadpłaconego VAT czy akcyzy.
- Nie chcę powiedzieć, że ktoś oszalał, ale to propozycja niezmiernie groźna dla podatników - komentował wtedy Rafał Iniewski, przewodniczący rady podatkowej przy Lewiatanie.
We właśnie opublikowanej nowej wersji założeń do nowelizacji ordynacji podatkowej kontrowersyjnego pomysłu już nie ma.
Ministerstwo Finansów nie ukrywało, że jego propozycja zapisana w pierwszej wersji założeń do nowelizacji ordynacji podatkowej opublikowanych w połowie sierpnia miała na celu zablokowanie zwrotu akcyzy na prąd firmom energetycznym. W zeszłym roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że Polska naruszyła unijną dyrektywę o akcyzie. Nakazuje ona, żeby akcyzę płaciły firmy dostarczające prąd bezpośrednio konsumentom. Tymczasem od 2002 r. podatek ten płacili u nas producenci, czyli elektrownie. Polski rząd zobowiązał się, że zmieni przepisy od 2006 r., ale nie dotrzymał słowa. Rząd PiS tłumaczył w 2007 r., że nie zmienia przepisów w interesie konsumentów - bo firmy mogą wykorzystać zmianę przepisów do podwyższenia ceny prądu. Ale w 2008 i 2009 r. ceny i tak poszły w górę. Rząd PO w 2008 r. dostosował w końcu akcyzę na prąd do norm UE.
Tyle że po wyroku ETS elektrownie zaczęły domagać się zwrotu akcyzy zapłaconej w latach 2006-08. To aż 7 mld zł, których w budżecie nie ma. Resort finansów chciał więc tak zmienić przepisy, aby nie oddawać podatku, jeśli jego faktyczny ciężar poniosła nie firma, która zwrotu się domaga, ale inny podmiot, czyli np. konsumenci. Sęk w tym, że przy niekorzystnej interpretacji taki przepis mógł uderzyć nie tylko w energetyków, ale we wszystkich przedsiębiorców występujących o zwrot nadpłaconego VAT czy akcyzy.
- Nie chcę powiedzieć, że ktoś oszalał, ale to propozycja niezmiernie groźna dla podatników - komentował wtedy Rafał Iniewski, przewodniczący rady podatkowej przy Lewiatanie.
We właśnie opublikowanej nowej wersji założeń do nowelizacji ordynacji podatkowej kontrowersyjnego pomysłu już nie ma.
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3.4
8 głosów
Przeczytaj 13 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
SŁAWNI O FINANSACH









