Zdaniem Alfreda Bujary, przewodniczącego Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ, to dobry moment na tego typu zmiany. Przypomnijmy, że związkowcy postulują wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę już od ponad dziesięciu lat.
Tym razem ma się to wreszcie udać. Sieci handlowe, oszczędzając w kryzysie, zwolniły już sporą część pracowników. Według Bujary jest ich tam tak mało, że nowa ustawa nie spowoduje kolejnych zwolnień. - Teraz w sklepach brakuje rąk do
pracy, a ci, którzy są tam zatrudnieni, narzekają na nadmiar obowiązków. Dlatego związkowcy postulują wolne niedziele. Chcemy wzorować się m.in. na Austrii. Tam zakaz handlu obowiązuje zarówno w niedziele, jak i w święta - tłumaczy Alfred Bujara.
Jego zdaniem ten kompromis to tylko przejściowe rozwiązanie. - Nawet jeśli uda nam się wprowadzić częściowy zakaz handlu w niedzielę, i tak będziemy postulować, żeby ograniczenie to rozciągnąć na cały dzień, a nie tylko kilka godzin - mówi Bujara.
Taka zmiana w opinii ekspertów może jednak zaszkodzić
handlowcom.
- Ucierpią na tym i duże sieci, i małe sklepiki - uważa Andrzej Maria Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Powód? Dużym sieciom według Falińskiego nie będzie się opłacało otwierać swoich marketów na kilka godzin, a mniejsze sklepy stracą sporą część niedzielnego obrotu.
Państwa Europy Zachodniej stopniowo odchodzą od tego typu ograniczeń. - Powoli znoszą je
Niemcy. Włosi też już postulują możliwość otwarcia sklepów przez cały weekend - wyjaśnia Faliński.
Związkowcy mają jednak nadzieję, że tym razem uda im się przeforsować pomysł w Sejmie i już wiosną zaczną obowiązywać nowe przepisy.