Dan Reicher, dyrektor wydziału
Google ds. energii i zmian klimatu (Climate Change and Energy Initiatives), powiedział agencji Reuters, że Google chce przede wszystkim rozwiązać problem milionów elektrycznych aut podłączonych do sieci w tym samym momencie.
- Dostawcom prądu może być obojętne, czy odbiorcy akurat potrzebują dodatkowych 500 megawatów mocy czy nie powiedział Reicher. Według niego dobre oprogramowanie, z którego mieliby korzystać dostawcy energii, rozwiąże ten problem, bo będzie zarządzać energią efektywniej.
Reicher przyznał, że firma jest jeszcze na etapie prac wstępnych, ale Google ma już doświadczenie w tego typu przedsięwzięciach.
W 2007 roku gigant z Mountain View zaprezentował program do zarządzania ładowaniem baterii Toyoty Prius i Forda Escape, samochodów, które pracują na benzynowo-elektrycznych silnikach. Google testował też program, który umożliwiał zwrot przechowywanej w samochodowych bateriach energii z powrotem do sieci elektrycznej.
Elektryczne i hybrydowe auta zdobywają coraz większą popularność. Według analiz firmy IHS Global Insight liczba takich aut wzrośnie z 9,5 tys. w tym roku do ponad 58 tys. w 2011 roku.
Także rządy państw naciskają na rozwój tych technologii. Niemiecki rząd np. przyjął w drugiej połowie sierpnia narodowy plan rozwoju elektromobilności, który zakłada, że do 2020 r. po niemieckich drogach będzie jeździć milion elektrycznych aut. Na ostatniej wystawie samochodowej we Frankfurcie modele aut na prąd zaprezentowały takie marki, jak Volkswagen, BMW i Chevrolet.