Biznes Ludzie Pieniądze

Odchodzi prezes Bank of America, bo "stracił wiarę w system"

Marcin Bosacki, Waszyngton
01.10.2009 , aktualizacja: 01.10.2009 20:48
A A A Drukuj
Prezes i twórca potęgi Bank of America Ken Lewis zrezygnował. Głównym powodem są kłopoty wokół przejęcia Merrill Lynch

fot. NYT/AG
Gdy w 2001 r. Lewis został prezesem, BoA był niedużym, regionalnym bankiem w Karolinie Północnej. Poprzez serię przejęć i połączeń, m.in. z LaSalle z Chicago czy FleetBoston Financial, Lewis doprowadził do tego, że Bank of America jest dziś największym, jeśli chodzi o aktywa, bankiem USA.

Jednak błyskotliwą karierę Lewisa zakończyło najbardziej kontrowersyjne przejęcie sprzed roku - kupno Merrill Lynch za 19 mld dol., i to w chwili, gdy cały system finansowy USA zatrząsł się w posadach. W pierwszych tygodniach po ogłoszeniu kupna Lewis traktowany był w USA jak bohater, który pomaga ratować system bankowy. Jednak pod koniec 2008 r. okazało się, że Merrill jest w dużo gorszym stanie, niż początkowo uważano, Lewis zaczął myśleć o wycofaniu się z transakcji. Szef banku centralnego Fed Ben Bernanke i ówczesny minister skarbu Henry Paulson naciskali, by tego nie robił. Paulson groził mu nawet usunięciem ze stanowiska.

Do transakcji doszło, ale straty Merrilla odbiły się bardzo niekorzystnie na wynikach BoA, Lewis musiał zaakceptować na początku tego roku 45 mld dol. pomocy państwa. Udziałowcy BoA zaatakowali go, że kupił Merrill zbyt drogo i nie informował ich w gorących miesiącach końca 2008 r. o rzeczywistych stratach Merril oraz gigantycznych premiach dla prezesów tej firmy. W tej sprawie nowojorski prokurator wszczął przeciwko Lewisowi i BoA śledztwo.

Pogrążony w kłopotach Lewis chciał odejść dopiero za dwa lata, gdy spłaci 45 mld dol. od państwa i wyprowadzi BoA na równą ścieżkę dużych zysków. Jednak współpracownicy Lewisa mówili, że w ostatnich miesiącach "stracił wiarę w system". Z wakacji wrócił na początku września z brodą - czego nie zrobił nigdy w 30-letniej karierze. W środę wieczorem zgłosił dymisję i poleciał do domu w Charlotte. Jego żona mówiła dziennikarzom, że "Ken z nimi nie porozmawia, bo jest wykończony".

Finansowo 62-letni Ken Lewis na pewno wykończony nie jest - jak podaje "New York Times", odchodzi z akcjami banku wartymi 81,6 mln dol. i pakietem emerytalnym w wysokości 53,2 mln dol.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów