Do środy PGNiG mogło kupić dodatkowy 1 mld m sześc. gazu, który od czerwca tłoczył do Polski Gazprom. Wczoraj w Kazachstanie prezes PGNiG Michał Szubski ujawnił, że spółka nie wykorzystała aż jednej piątej tych dodatkowych dostaw. - Staramy się o przedłużenie tego kontraktu do października, listopada, żeby móc jeszcze odebrać 200 mln m sześc. - powiedział Szubski, cytowany przez PAP. Jak tłumaczył, spółka nie odebrała całości dodatkowych dostaw od Gazpromu, bo miała już zapełnione magazyny z rezerwami na zimę.
Jednocześnie w br. PGNiG na podstawie długoterminowego kontraktu może kupić od Gazpromu 7,5 mld m sześc. gazu. Wielkości tych dostaw można regulować co kwartał, aby uniknąć gromadzenia nadmiernych zapasów gazu w magazynach. W jaki sposób PGNiG korzysta z tej możliwości - nie wiadomo. Spółka nie chciała poinformować "Gazety", ile gazu z tego długoterminowego kontraktu sprowadziła z Rosji do końca września i ile zamówiła na ostatni kwartał br.
W Kazachstanie w rozmowie z dziennikarzem PAP Szubski straszył, że już w listopadzie trzeba będzie wprowadzić dla przemysłu 10 stopień zasilania (czyli możliwość odcięcia dostaw), aby "zabezpieczyć dostawy dla szpitali, sektora komunalnego i innych instytucji publicznych". W Kazachstanie szef PGNiG był wraz z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem na obradach Forum Gospodarczego.