O zwolnienie z
pracy Wenesa oraz aktualnego prezesa Didera Lombarda już od dawna apelowały związki zawodowe. Prezesowi udało się jednak utrzymać stanowisko dzięki poparciu francuskiego rządu, który posiada 27 procent udziałów we France Telecom. Pracę stracił Wenes, którego związkowcy uznają za winnego fali samobójstw we francuskim koncernie - od lutego 2008 roku 24 pracowników odebrało sobie życie, miało też miejsce przynajmniej kilkanaście nieudanych prób samobójczych.
- Wenes to symbol kultury terroru, którą wprowadził do zarządzania firmą wraz ze swoim pojawieniem się w niej. Musi odejść jak najszybciej - mówił Pierre Morville ze związku zawodowego CFE-CGC.
Związkowcy winią Wenesa, który wprowadził w życie drastyczny program restrukturyzacyjny koncernu oparty na odchudzaniu kosztów i redukcji etatów. A coraz więcej pracowników nie było w stanie sobie poradzić ze stresem i ogromną presją dobrego wyniku, jaką narzucił na nich plan restrukturyzacyjny. Nie jest to jedyny zarzut - opory związkowców budzi też to, że choć władze firmy wiedziały o problemie, zdecydowały się reagować zbyt późno, wcześniej zaś bagatelizowały problem. - FT zatrudnia ponad 100 tysięcy ludzi, a to oznacza, że liczba samobójstw utrzymuje się w statystycznej normie - wyjaśniali przedstawiciele koncernu po kolejnym samobójstwie.
W połowie września France Telecom ogłosiło, że restrukturyzacja będzie zawieszona do końca października, firma zadeklarowała też, że poświęci więcej uwagi swoim pracownikom. Nie zakończyło to jednak fali samobójstw - w ubiegły poniedziałek 51-letni Jen-Paul Rouanet skoczył z mostu i zginął na miejscu. Jak mówią jego koledzy, często narzekał na złą atmosferę w pracy, a jego nastrój jeszcze bardziej się pogorszył, kiedy został przeniesiony ze stanowiska urzędnika do pracy w call center, gdzie musiał radzić sobie ze skargami abonentów. Podobny los zmiany stanowisk spotkał kilka tysięcy osób z ponadstutysięcznej załogi francuskiego koncernu.
Rezygnacji zarządu domagali się też politycy. - W tej sytuacji rozsądny szef powinien odejść ze stanowiska, nie ma innego wyjścia - domagał się Benoit Hamon, rzecznik partii socjalistycznej.
Ostatnie wypadki nie pozostawiły wiceprezesowi wyjścia. - Nic nie może usprawiedliwiać faktu, że kobiety i mężczyźni zaczęli odbierać sobie życie. Nie mogę tego zaakceptować - powiedział Wenes, uzasadniając swoją decyzję. Zastąpi go Stephane Richard, były doradca w resorcie finansów, który pierwotnie miał objąć obowiązki prezesa w 2011 roku.
Odejście Wenesa nie jest końcem problemów France Telecom. W poniedziałek w internecie ukazał się filmik prezentujący prezesa Lombarda w czasie konferencji dla
kadry menedżerskiej na początku roku, na którym w ostrych słowach mówił, że pracownicy FT muszą się dostosować do ciężkich realiów rynku. - Ci, którzy myślą, że mogą robić wszystko tak jak przedtem i mieć wszystko gdzieś, mocno się mylą - ostrzega i dodaje, że pracownicy nie przemęczają się, a zamiast w pracy spędzają zbyt dużo czasu na plaży.