Biznes Ludzie Pieniądze

PGNiG grozi ograniczeniem dostaw gazu dla przemysłu

Andrzej Kublik
05.10.2009 , aktualizacja: 06.10.2009 12:22
A A A Drukuj
Co się dzieje z gazem? Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo nie wykorzystało w pełni kontraktu z Gazpromem, ale grozi ograniczeniem dostaw dla przemysłu już za miesiąc
Prezes PGNiG, Michał Szubski
Fot. Aleksander Prugar / AG
Prezes PGNiG, Michał Szubski
- Przeciągające się negocjacje z Rosją o zwiększeniu importu gazu już w najbliższych tygodniach grożą katastrofą dla polskiego przemysłu - straszy prezes PGNiG Michał Szubski.

- W listopadzie, by zabezpieczyć dostawy dla szpitali, sektora komunalnego i innych instytucji publicznych, powinien zostać ogłoszony 10. stopień zasilania - powiedział Szubski dziennikarzowi PAP w ostatni piątek w Kazachstanie, dokąd szef PGNiG poleciał wraz z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem na Forum Gospodarcze. Ten "10. stopień zasilania" oznacza ograniczenia dostaw gazu dla przemysłu zatwierdzane przez rząd.

Ale jednocześnie podczas pobytu w Astanie Szubski ujawnił, że PGNiG nie sprowadziło ponad jednej piątej gazu (ponad 200 mln m sześc.) z dodatkowego krótkoterminowego kontraktu z Gazpromem, który zakończył się w ostatnim dniu września.

PGNiG straszy więc kryzysem gazowym bez szybkiego zwiększenia importu, a zarazem nie wykorzystuje kontraktów na import gazu. Co jest grane?

Wczoraj nie udało nam się porozmawiać z Szubskim o tej sytuacji. Bo zaraz po wizycie w Azji Środkowej szef PGNiG i jego zastępcy Radosław Dudziński (odpowiada za import gazu) oraz Mirosław Dobrut (odpowiada za sprzedaż gazu w kraju) polecili do Argentyny na światową konferencję gazową.

Na konferencji w Buenos Aires będzie też szef Gazpromu Aleksiej Miller. Według naszych rozmówców z branży gazowej szefowie PGNiG chcą w Argentynie dogadywać się z Gazpromem. Jeśli dobiją targu, to w najbliższych dniach rząd Rosji wyznaczy termin wznowienia negocjacji z rządem Polski o dodatkowych dostawach gazu. Spotkanie w tej sprawie miało się odbyć w drugiej połowie września w Moskwie, ale wbrew wcześniejszym ustaleniom rząd Rosji nie wyznaczył terminu. - Mam przeczucie, że w najbliższy czwartek lub piątek możemy dostać sygnał o wznowieniu rozmów - powiedział wczoraj "Gazecie" Maciej Kaliski, dyrektor departamentu ropy i gazu w Ministerstwie Gospodarki.

Resort gospodarki ostrzegał w sierpniu, że zimą może dojść do gazowego kryzysu. Ale w połowie września dyr. Kaliski mówił "Gazecie", że nie powinno być problemów z gazem - nawet do wiosny przyszłego roku. Bo z powodu kryzysu gwałtownie zmalało w Polsce zapotrzebowanie na gaz. Teraz resort gospodarki jak kurek na dachu znowu zmienił stanowisko. - W listopadzie być może trzeba będzie wprowadzić 5. lub 10. stopień zasilania, abyśmy mogli dać sobie radę bez dodatkowych dostaw gazu - powiedział wczoraj "Gazecie" dyr. Kaliski. Jak dodał, takie wprowadzenie ograniczeń dostaw dla przemysłu jest zależne od temperatur (w czasie chłodów rośnie zużycie gazu), zapotrzebowania zakładów przemysłowych na gaz, a także stanu gazowych rezerw w magazynach i prognoz zużycia gazu na kolejne zimowe miesiące. Ministerstwo Gospodarki nie podaje precyzyjnie, ile gazu dodatkowo nam potrzeba. - To 400 do 500 mln m sześc., ale być może tylko 300 mln m sześc. - powiedział nam Kaliski.

Jak z tego wynika, być może w ogóle nie musielibyśmy zabiegać w Rosji o dodatkowe dostawy, gdyby PGNiG sprowadziło całość gazu z dodatkowego, czteromiesięcznego kontraktu z Gazpromem. - Dopiero we wrześniu dowiedzieliśmy się, że PGNiG nie wykorzysta w pełni tego kontraktu - tłumaczy Kaliski.

Ale jak do tego doszło? PGNiG kupuje też gaz z Rosji na podstawie długoterminowego kontraktu, zamawiając gaz co kwartał. Koncern mógł więc latem ograniczyć dostawy z kontaktu długoterminowego i kupować w tym czasie gaz z kontraktu krótkoterminowego. A następnie na zimę zamówić więcej gazu z Rosji z kontraktu długoterminowego. Czy obecne problemy PGNiG oznaczają, że grozi nam kryzys, bo koncern źle zaplanował dostawy? - Ministerstwo Gospodarki nie śledzi wielkości kwartalnych zamówień PGNiG. To sprawa nadzoru - ucina Kaliski. Na pytania w tej sprawie nie odpowiedziało nam Ministerstwo Skarbu sprawujące nadzór nad PGNiG.

Wiceprezes PGNiG Sławomir Hinc tłumaczy, że gwałtownie spadło zużycie gazu w Polsce. - Na drugi i trzeci kwartał zamówiliśmy z kontraktu długoterminowego minimalne ilości gazu. Nie mogliśmy ich zmniejszyć bardziej, bo groziłyby nam kary. Dlatego musieliśmy ograniczyć odbiór gazu z kontraktu krótkoterminowego - powiedział nam Hinc. Nie prognozował, ile gazu jego zdaniem koncern powinien dodatkowo importować.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy