W Polsce listy dłużników sporządzane są przez komercyjne przedsiębiorstwa - biura informacji gospodarczej (tzw. BIG-i). W naszym kraju działają trzy takie instytucje: Krajowy Rejestr Długów, InfoMonitor oraz Europejski Rejestr Informacji Finansowej. Na ich listach można się znaleźć bardzo łatwo. Na przykład wystarczy, że konsument zalega 60 dni z zapłatą co najmniej 200 zł. Ale na listę można trafić tylko wtedy, kiedy firma, wobec której osoba zalega ze spłatą, ma podpisaną umowę z jednym z BIG-ów.
Stare przepisy wielu instytucjom nie pozwalały na taką współpracę z BIG-ami. Wcześniej informacje o zadłużeniu swoich klientów mogły przekazywać m.in. banki,
SKOK-i, spółdzielnie mieszkaniowe, operatorzy telekomunikacyjni. Sytuację trochę zmieni nowelizacja ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych, nad którą trwają prace w sejmowej komisji gospodarki.
Teraz - za sprawą firm windykacyjnych, które będą mogły przekazywać swoje informacje o dłużnikach - liczba osób zadłużonych, które znajdą się na liście BIG-ów, może wzrosnąć o prawie milion osób (szacunki BIG-ów).
Konsekwencje w przypadku trafienia na listę dłużników mogą być bolesne. BIG wystawia bowiem opinię o danej osobie, a ta może zaważyć na tym, czy dostanie ona kredyt, leasing na
samochód, czy podpisze umowę z operatorem telekomunikacyjnym. Jeśli weryfikacja danych wykaże zadłużenie, może się okazać, że bank, owszem, da nam kredyt, ale na znacznie gorszych warunkach niż w przypadku klienta, który regularnie płaci swoje zobowiązania.
Zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich, takie zmiany ułatwią działanie wielu przedsiębiorcom. - Nie tylko unikną oni transakcji z niesolidnymi klientami, ale też zyskają informacje o tych, którzy regularnie spłacają swoje zobowiązania. Dzięki temu będą mogli oferować im lepsze produkty czy usługi. Pietraszkiewicz podkreśla, że odkąd
Niemcy wprowadzili podobne przepisy dotyczące wymiany informacji o dłużnikach, mogli rozwinąć wiele gałęzi handlu czy usług. - Firmy zaczęły obniżać koszty produktów czy usług, ponieważ nie musiały zakładać, że któryś z klientów nie zapłaci swojego rachunku - mówi Pietraszkiewicz. Dzięki temu za naszą zachodnią granicą rozwinęła się m.in. sprzedaż wysyłkowa.
Ale problemów mogą spodziewać się także ci, którzy zalegają ze składkami w ZUS czy urzędzie skarbowym. - Najpóźniej za kilkanaście miesięcy informacje o takich dłużnikach zaczną trafiać do BIG-ów - mówi Pietraszkiewicz.