Ekonomiści spodziewali się, że stopy pozostaną na niezmienionym poziomie do listopada. Decyzja australijskich bankierów jest ważną informacją dla inwestorów, bowiem to pierwsza wielka gospodarka z grupy G20, gdzie kredyt drożeje po walce z globalną recesją.
Australia to także jedyna rozwinięta gospodarka, która uniknęła recesji -
PKB w II kw. wzrósł o 0,6 proc.
Bankierzy zapowiadają, że to nie koniec podwyżek. A skala wcześniejszych obniżek była gigantyczna. Od września 2008 do kwietnia tego roku stopy zostały ścięte aż o 4,25 pkt proc. Według szefa Banku Australii Glenna Stevensa ryzyko poważnej recesji już minęło i trzeba stopniowo wycofywać się ze wspomagania gospodarki za pomocą niskich stóp procentowych.
W czwartek decyzję w sprawie stóp ma podjąć
Europejski Bank Centralny (EBC).
Tomasz Prusek: Jaki sygnał wysłał centralny bank Australii, podnosząc stopy procentowe? Prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC: Sprawy gospodarcze zaczynają się istotnie poprawiać. Taka podwyżka nie przełoży się na duży wzrost kosztów obsługi długu przez australijskie przedsiębiorstwa. To raczej sygnał, aby były bardziej ostrożne w zaciąganiu dużych kredytów. Obecnie ryzyko się przemieszcza od dalszego spadku gospodarki w kierunku wzrostu inflacji. Bardzo ekspansywna polityka monetarna może w perspektywie trzech-czterech lat zaowocować wyższą inflacją. Te obawy każą
bankom centralnym podnosić stopy procentowe, które znalazły się na nienormalnie niskich poziomach, czasem bliskich zera.
Kiedy stopy pójdą w górę w USA i strefie euro? - Nie tak szybko jak w Australii. To raczej sprawa dopiero pierwszego półrocza 2010 r.