Gwałtowny skok
ceny złota wywołany został przez największe od kilku tygodni osłabienie kursu dolara względem euro. Amerykańska waluta straciła po wtorkowym artykule w "The Independent". Napisano w nim, że kraje arabskie wspólnie z Chinami, Rosją, Japonią i Francją rozważają możliwość rezygnacji z dolara jako waluty, w której rozliczane są transakcje na rynku ropy. Zamiast niego miałyby się posługiwać koszykiem walut zawierającym m.in. euro, juan, a także
złoto. I choć rządy Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu zdementowały informację gazety, inwestorzy odwrócili się od amerykańskiej waluty i zaczęli kupować złoto.
- Inwestorzy utracili wiarę w dolara, a dzisiejsze doniesienia tylko ten brak zaufania pogłębiają. Obawy o dolara są uzasadnione, przecież coraz częściej mówi się, że przestanie być on walutą dominującą, a jego miejsce zajmie euro albo jakaś inna waluta - mówi Jan Mazurek, główny analityk Investors TFI. Jak twierdzi, cena złota będzie rosła jeszcze przez kilka miesięcy, przynajmniej do I kwartału przyszłego roku. - Z analizy technicznej wynika, że cena złota może osiągnąć poziom nawet do 1100 dolarów za uncję. To tylko kwestia czasu - dodaje.
- Złoto mocno zyskiwało na wartości już kilka razy w tym roku i działo się to zawsze, kiedy kwestionowano rolę dolara jako światowej
waluty rezerwowej - komentuje James Steel, analityk metali szlachetnych z HSBC. - Sytuacja na rynku walut i pozycja dolara będą decydujące dla dalszych losów ceny złota - uważa Suki Cooper z Barclays Capital.