Potencjał rafinerii w Możejkach jest wykorzystywany tylko w 70-80 proc., chociaż niedawno zakład pracował niemal pełną parą. Rzecznik Orlenu Dawid Piekarz powiedział, że z powodu niskich marż nie opłaca się produkować więcej paliw.
Ograniczenie produkcji oznacza jednak wzrost kosztów stałych. Z tym problemem borykały się Możejki przez wiele miesięcy, kiedy pożar zniszczył ważne instalacje zaraz po przejęciu zakładu przez polski koncern.
Tymczasem we wrześniu prezes Orlenu Jacek Krawiec na posiedzeniu sejmowej komisji skarbu twierdził, że poprawa rentowności Możejek jest priorytetem polskiego koncernu. Z tego powodu Orlen postanowił już zwolnić 500 pracowników litewskich zakładów. W bilansie za zeszły rok Orlen obniżył o ponad 2 mld zł wartości swojej inwestycji w Możejki - jedyną rafinerię na terenie państw bałtyckich UE.