- Jesteśmy w godnym pozazdroszczenia punkcie, w którym
Microsoft i
Google zdecydowali się na rozpoczęcie wojny - powiedział szef AP podczas swego wystąpienia przed Klubem Korespondentów Zagranicznych w Hongkongu. W ten sposób odniósł się on do aliansu zawartego w lipcu przez producenta Windowsów z portalem Yahoo. Te dwie wielkie firmy chcą wspólnie podważyć dominację Google'a na rynku wyszukiwarek internetowych. Zdaniem Curleya jest to punkt zwrotny dla mediów tradycyjnych, rozwijających własne serwisy internetowe. A media, jako producenci jakościowych tekstów, zdjęć i materiałów
wideo mogą próbować "odwrócić odpływ pieniędzy i sięgnąć po te pieniądze ponownie".
Wydawcy prasy od dawna narzekają na serwis Google News, który umożliwia internautom szybkie wyszukiwanie informacji z mediów (głównie z prasy). Gromadzi on linki oraz krótkie fragmenty artykułów. Jeśli internauta klika w link - trafia na witrynę gazety. Wydawcy twierdzą, że to ogranicza ruch na ich stronach, gdyż coraz większej liczbie internautów wystarczą nagłówki. Dodatkowo w marcu tego roku Google zaczął zamieszczać w amerykańskiej wersji tego serwisu reklamy i zarabiać na tekstach prasowych, za które internauci nie płacą.
Tom Curley twierdzi, że informacje są jednym z pól, na którym będzie rozgrywała się wojna internetowych gigantów. Microsoft już ma plan poprawy wiarygodności źródeł informacji, z których korzysta w swoich serwisach, i jest gotów współpracować z mediami, które pozwolą zarabiać na swoich materiałach więcej. - Sądzę, że wkrótce zobaczycie dużo więcej optymistycznych komunikatów od mediów niż w ciągu ostatnich dziesięciu lat - powiedział Curley.
AP jest spółdzielnią utrzymywaną przez 1,4 tys. amerykańskich gazet. W kwietniu tego roku agencja wypowiedziała wojnę internetowym serwisom korzystającym z jej materiałów nielegalnie.