- Nie trzeba przychodzić i pouczać, aby rozwiązywać problemy. Lepiej przyjść jako przyjaciel, który próbuje znaleźć rozwiązanie tych problemów - mówił wczoraj prezydent Francji Nicolas Sarkozy w czasie wizyty w Kazachstanie. Na władze tego kraju sypią się oskarżenia o łamanie praw człowieka. Ale prawa człowieka schodzą na dalszy plan przy wielkich interesach, a w czasie wizyty Sarkozy'ego w Astanie francuskie koncerny podpisały kontrakty za sześć miliardów dolarów. Francuskie firmy zbudują sieć tramwajową w stolicy Kazachstanu, dostarczą radiostacje dla kazachskiej armii i dostaną ponad połowę wartego 2 mld dol. zlecenia na budowę ropociągu do
eksportu ropy ze złóż na Morzu Kaspijskim.
Ale najważniejszy kontrakt podpisały koncerny paliwowe Total i GDFSuez kontrolowane przez rząd Francji. Kupią one od Kazachów za 1,5 mld dol. jedną czwartą udziałów w polach gazowych Chawalinskoje położonych w północnym regionie Morza Kaspijskiego. Rosyjski koncern Łukoil ma połowę udziałów tych złóż, które kryją ponad 300 mld m sześc. gazu - połowę rocznego zużycia UE.
Od 2016 r. z tych złóż popłynie co najmniej 8 do 9 mld m sześc. gazu rocznie. Jak informuje Total, surowiec ten będzie eksportowany do Rosji, a jak dodaje GDFSuez, także
Moskwa będzie decydować, ile gazu przypadnie każdej z firm uczestniczących w eksploatacji złóż.
Dzięki inwestycji w Kazachstanie francuskie koncerny zyskały pewne źródło taniego surowca, który będą mogły przesyłać planowaną przez Gazprom rurą South Stream. Tą rurą przez Morze Czarne gaz z Rosji i Azji Środkowej ma być transportowany do Bułgarii. Stąd zaplanowano dwie lądowe odnogi - na południe przez Grecję do Włoch i na północ przez Serbię na
Węgry do Słowenii i Austrii.
W budowie podmorskiej części South Stream Rosję dotąd wspierał włoski państwowy koncern Eni. W połowie września po wizycie premiera Francji François Fillona w Moskwie ogłoszono, że 10 proc. akcji South Stream kupi francuski koncern energetyczny EdF. Francuski koncern GDFSuez kończy zaś negocjacje w sprawie zakupu udziałów w gazociągu Nord Stream, który ma dostarczać rosyjski gaz do Niemiec, omijając przez Bałtyk Polskę i inne państwa Europy Środkowej.
Szkopuł w tym, że Gazprom chce zbudować rurę South Stream, aby utrudnić budowę konkurencyjnego gazociągu Nabucco. Tą rurą do Europy Południowej i Środkowej ma dopływać gaz ze złóż nad Morzem Kaspijskim, w Iraku i Egipcie. Nabucco ma zmniejszyć zależność Europy od Gazpromu, i dlatego cieszy się poparciem UE. Popierając rurę Gazpromu, francuskie koncerny naruszają więc europejską strategię dostaw gazu do Europy. - Zapowiedź EDF kolejny raz osłabiła wspólne stanowisko Europy, pokazując, że każdy myśli tylko o własnych interesach - mówiła agencji AFP Suzanne Nies z Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Ifri). A prof. Jacques Percebois z Uniwersytetu Montpellier potwierdził, że plany francuskich koncernów "zwiększają wiarygodność South Stream w stosunku do Nabucco".
Austriacy, którzy byli dotąd głównymi promotorami Nabucco, już zaczynają się ubezpieczać. W listopadzie do Moskwy poleci kanclerz Austrii Werner Faymann, aby rozmawiać o udziale swojego kraju w South Stream - zapowiedział w poniedziałek minister spraw zagranicznych Austrii Michael Spindelegger po spotkaniu z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem.