Biznes Ludzie Pieniądze

Inwestorzy zagraniczni radzą: Powtarzajcie, że nie jesteście Węgrami

pat
07.10.2009 , aktualizacja: 07.10.2009 20:21
A A A Drukuj
Musimy tylko głośno powtarzać, że nie jesteśmy Węgrami, Litwą czy Czechami, bo nie wszyscy zdają sobie sprawę, że kryzys nie pchnął naszej gospodarki w recesję - radzą zagraniczni przedsiębiorcy obecni już w Polsce
W ubiegłym roku do Polski napłynęło 16,5 mld dol. z inwestycji zagranicznych (dane UNCTAD). Na tym tle 2009 rok będzie zapewne fatalny - w ciągu siedmiu miesięcy bezpośrednie inwestycje zagraniczne sięgnęły 1,2 mld dol. Wszystko przez kryzys, gdyż firmy w niepewnych czasach wstrzymują projekty inwestycyjne.

"Warsaw Business Journal" wydał właśnie przewodnik dla potencjalnych inwestorów, a na konferencji w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych dyskutowano, jak ich przyciągać. Przedstawiciele zagranicznego biznesu wymieniali zalety Polski: duży rynek wewnętrzny, strategiczne położenie, ambitni, dobrze wykształceni pracownicy. A przeszkody? Infrastruktura, biurokracja, trudne egzekwowanie prawa - tu inwestorzy nie widzą żadnej poprawy.

W czasie kryzysowej zawieruchy zdobywanie inwestycji jest trudniejsze, gdyż mniej firm się na nie decyduje. To jednak nie oznacza, że nie mamy na nie szans. - Trzeba tylko uświadomić zachodnim firmom, że choć Polska jest przez nich umieszczana w jednym koszyku z Węgrami, państwami bałtyckimi czy Czechami, to jednak różni się od nich, bo nie wpadła w recesję - przekonywał Blake Berry z "WBJ", redaktor naczelny raportu.

- Wschód Polski też ma szanse. Lublin, Zamość mogą korzystać także z taniej siły roboczej na Ukrainie. Te tereny to "ogród Polski". W Wielkiej Brytanii mamy wielki popyt na żywność ekologiczną, która jest bardzo droga - wskazywał Martin Oxley, szef Polsko-Brytyjskiej Izby Handlowej.

Patrycja Maciejewicz: Inwestorzy zagraniczni z powodu kryzysu stracili zainteresowanie Polską.

Peter Taro Nielsen, szef Polsko-Skandynawskiej Izby Handlowej: Ale kryzys jest też szansą Polski. Inni są sparaliżowani sprzątaniem po kryzysie, Polska może ruszyć do przodu. To unikalna szansa, by się wyróżnić. To strategia, którą można zalecić także dla firm. Rozmawiałem z prezesami wielu skandynawskich firm, którzy mówią, że mają projekty inwestycyjne w zamrażarce.

Wyciągną je?

- Powinni. Problem obecnego pokolenia w Szwecji polega na tym, że jest spełnione, zadowolone, mało ambitne. Więc poziom edukacji jest słaby. Polacy są bardzo ambitni, dobrze wykształceni, chcą pracować, by lepiej żyć.

Oprócz kryzysu sposób patrzenia inwestorów na Polskę zmieniło też przyjęcie przez Słowację euro?

- Tak, to jest ich mocna strona. Dania i Szwecja też nie posługują się euro, uważam, że ci, którzy za to odpowiadają powinni... wstydzić się. W Polsce poprzedni rząd zmarnował dwa-trzy lata, teraz kryzys znów opóźnia proces, który byłby bardzo korzystny dla gospodarki. Dziś z wahaniem kursu złotego wiąże się olbrzymie ryzyko dla firm i koszty.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów