- Popyt na złoto jest gigantyczny. Setki inwestorów indywidualnych kupuje je w celach inwestycyjnych. We wtorek wybiliśmy dziewięć replik monety z 1766 r., ówczesnej dwuzłotówki, ważących po kilogramie czystego złota. Sześć sprzedano jeszcze przed wybiciem. Moneta z numerem 1 kosztowała 185 tys. zł, pozostałe po 160 tys. zł - powiedział nam Mariusz Przybylski rzecznik Mennicy Polskiej, która sprzedaje złoto przede wszystkim w sztabkach, ale i w monetach.
Mennica wybiła kilogramową monetę w dniu, kiedy złoto na światowych giełdach pobiło rekord wszech czasów. Za uncję (ok. 31 gram) płacono 1038 dol. Dziś padł nowy rekord - 1048 dol. Run na złoto wywołała wyprzedaż dolara z powodu zdementowanych później pogłosek, że państwa arabskie rozważają zastąpienie dolara, w którym rozlicza się handel ropą, przez koszyk walut.
Poprzedni
złoty szczyt był w lutym i marcu. Zainteresowanie kupnem złota w Polsce wtedy było tak duże, że Mennica nie nadążała z produkcją sztabek. Klienci płacili za sztabki, dostawali pokwitowania, ale na odebranie złota musieli czekać tygodniami. - Obecnie złoto dostępne jest od ręki - powiedział Przybylski.
Od ręki można kupić także wyroby jubilerskie ze złota, ale zdaniem specjalistów nie jest to lokata kapitału.
- Od ładnych paru lat biżuteria przestała być przedmiotem inwestycji. Na rynku jubilerskim nie ma czegoś takiego jak kupowanie wyrobów dla złota, z którego są wykonane. Traktuje się je przede wszystkim jako ozdoby. Mimo wzrostu cen złota popyt w sklepach jubilerskich jest stały - powiedział nam Wojciech Kruk ze słynnej firmy jubilerskiej W. Kruk.
Za to inwestycyjnie lokowane są w złoto ogromne kwoty. Mennica oferuje sztabki od 5 do 250 gram.
- Jeden z klientów kupił tyle złota, że aby je zapakować do samochodu, musieliśmy użyć wózka widłowego - powiedział nam rzecznik Mennicy. Nie wszyscy nabywcy odbierają kruszec. Część korzysta także z usługi depozytowej, czyli kupuje złoto, ale zostawia je w sejfach Mennicy. Rocznie na rynku złota inwestycyjnego, czyli sztabek, sprzedaje się ok. 500 kg złota, z czego 60-65 proc. pochodzi z Mennicy.
Światowa gorączka złota, która opanowała też Polskę, ma źródło w słabnącym dolarze amerykańskim, w którym handluje się
złotem, ale również innymi szlachetnymi kruszcami, np. srebrem i platyną.
Dolar mocno osłabł do euro i jena, bo gospodarka
USA od grudnia 2007 roku pogrążona jest w recesji. Kryzys finansowy spowodował, że inwestorzy zaczęli pilnie poszukiwać bezpiecznych lokat dla kapitału, przede wszystkim posiadacze taniejących dolarów. Złoto jest od zawsze uznawane za dobrą lokatę na trudne czasy i w slangu finansowym określa się je nawet mianem "bezpiecznej przystani" ("safe heaven"). Lokowanie w metale szlachetne to również sposób na zabezpieczenie kapitału przed spodziewanym wzrostem inflacji, która prawdopodobnie będzie następstwem wpompowania przez rząd USA setek miliardów dolarów w gospodarkę.
Ale nie tylko dolar rządzi rynkiem złota. Kruszec używany jest w dużych ilościach w motoryzacji i zaawansowanej elektronice. Ogromnych ilości złota potrzebują dynamicznie rozwijające się
Chiny, a przede wszystkim
Indie. Wzrostowi cen sprzyja też rychły koniec globalnej recesji, co może oznaczać większe wydatki konsumentów na wyroby jubilerskie. Około 60 proc. rocznej produkcji idzie właśnie na potrzeby przemysłu jubilerskiego. Wyroby ze złota są szczególnie popularne w Chinach i Indiach, które oparły się recesji, a na rynku wewnętrznym rośnie tam popyt dzięki zmasowanej akcji kredytowej. Poza tym ceny na giełdach zależą od spekulacyjnych inwestycji funduszy typu hedge, które lokują ogromne kapitały w kontrakty terminowe, nie mając wcale zamiaru kupować fizycznie kruszcu, ale przyczyniają się do windowania cen.
W Polsce fizycznie złoto można kupować w NBP, Mennicy Polskiej i kantorach. Handluje się u nas sztabkami i monetami, zarówno nowymi, jak i wypuszczonymi przed stu laty, np. dukatami z cesarstwa austro-węgierskiego. Przykładowo wczoraj w NBP ważąca 1 uncję moneta "Orzeł Bielik" o nominale 500 zł kosztowała 3389 zł 45 gr. Za odsprzedaną sztabkę 100-gramową można było dostać w banku centralnym od 9002 zł 10 gr do 9476 zł 05 gr. Ostateczna cena uzależniona jest od jakości sztabki.