Banki nie od dziś wychodzą ze skóry, by skłonić klientów do częstszego używania kart płatniczych. Najczęściej organizują konkursy, w których fundują nagrody dla osób płacących kartą i rejestrujących swoje transakcje za pomocą SMS-ów. Coraz częściej banki używają też motywacji negatywnej, karząc klientów za to, że nie używają kart wyższymi prowizjami.
Dlaczego banki walczą z płatnościami gotówkowymi? Czytaj w
serwisie Wyborcza.biz oraz w
blogu Macieja Samcika Na ciekawy pomysł wpadł mBank, który postanowił zafundować klientom trzymiesięczną lokatę, której oprocentowanie będzie uzależnione od tego jak często dany klient używa wydanej przez bank
karty kredytowej. Promocyjną lokatę można założyć od 7 do 20 października. Podstawowe oprocentowanie jest raczej nędzne - tylko 4,5% w skali roku. Ale do tego bank dorzuca premię w wysokości 1% wartości zakupów dokonanych w danym miesiącu
kartą kredytową.
Jeśli więc miesięcznie robisz zakupy za 2000 zł i za wszystkie będziesz płacił kartą, a nie gotówką, co miesiąc zarobisz dodatkowo po 20 zł premii od mBanku. Po trzech miesiącach uzbiera się 60 zł dodatkowych odsetek, które bank doliczy do oprocentowania lokaty. Jeśli więc na trzymiesięcznej lokacie umieścisz 10.000 zł, to z gołych odsetek dostaniesz tylko 112,5 zł, ale po doliczeniu premii 60 zł oprocentowanie rośnie z 4,5% do 6,9%.
Bank kusi, że oprocentowanie lokaty przy odpowiednio wysokich zakupach robionych kartą, może sięgnąć nawet 19,99%. Takie dobrodziejstwo spotka jednak tylko klienta, którego obroty na
karcie kredytowej miesięcznie sięgną 13.000 zł. Przeciętny użytkownik karty na aż tak wysokie oprocentowanie nie może mieć nadziei. To niejedyne ograniczenie, które nałożył mBank. Lokata, nie dość że jest tylko trzymiesięczna, to jeszcze premia za zakupy jest ograniczona do maksymalnie 387 zł.
Więcej o karcianych podchodach mBanku
czytaj w blogu Macieja Samcika