To prawie trzy razy więcej niż wyniósł poprzedni rekord zanotowany w ubiegłym roku -
deficyt budżetowy wyniósł wówczas 459 miliardów dolarów. Zdaniem ekspertów na tak wielką dziurę w
budżecie złożyło się kilka przyczyn: znaczny spadek wpływów z podatków, czy 245 miliardów dolarów przeznaczonych na pomoc Wall Street i przejęcie kredytowych gigantów Fannie Mae i Freddie Mac. Przeznaczono też ponad 200 miliardów dolarów na plan stymulacyjny dla gospodarki przedstawiony przez prezydenta Barracka Obamę.
Ogromny deficyt skrytykowali już Republikanie. - Te dane pokazują wyraźnie, że jeśli nie nie przestaniemy wydawać i pożyczać tak wielkich kwot pieniędzy, nasze
dzieci i wnuki ugną się pod lawiną zadłużenia. Ile jeszcze dzwonków alarmowych musi zadzwonić, żeby Demokraci zaczęli poważnie podchodzi do zagrożenia związanego ze zbyt wysokim deficytem - denerwuje John Boehner, republikański kongresmen z Ohio.
Porównując wielkość deficytu do wielkości amerykańskiej gospodarki ekonomiści dodali, że w 1,4 biliona dziury budżetowej oznacza w praktyce deficyt na poziomie 10 proc.
PKB. Jest to poziom niespotykany od czasów II wojny światowy.
- Zdajemy sobie sprawę z zagrożenia. Kiedy tylko gospodarka ustabilizuje się i zacznie się doradzać, zwrócimy naszą pełną uwagę na redukcję deficytu - mówi John Spratt Jr., demokratyczny szef komisji budżetowej w Kongresie.
Administracja Białego Domu ogłosiła, że w ciągu najbliższych kilku lat chce ściąć deficyt do poziomu 3 proc. PKB.