Ten pomysł Ministerstwa Infrastruktury wciąż jest aktualny. Wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń poinformował w czwartek w Sejmie także o tym, że zmienić miałyby się zasady finansowania budownictwa czynszowego. Zamiast na preferencyjny kredyt z Krajowego Funduszu Mieszkaniowego (w czerwcu został on zlikwidowany) TBS-y mogłyby liczyć na dotację pokrywającą część kosztów budowy. Alternatywą miałaby być dopłata do odsetek od zwykłego kredytu komercyjnego (jak w programie "Rodzina na swoim").
Przypomnijmy, że opracowane w resorcie założenia do "Systemu społecznego budownictwa na wynajem o umiarkowanym czynszu" opisywaliśmy w kwietniu 2008 r. Min. Styczeń prognozował, że decyzja rządu w tej sprawie zapadnie w 2009 r. Ma ją przyspieszyć dezyderat przyjęty wczoraj przez sejmową komisję infrastruktury. Posłowie zwracają uwagę, że niewiele rodzin może sobie pozwolić na własne mieszkanie, nawet za kredyt z dopłatą. Tymczasem na te dopłaty rząd zarezerwował w przyszłorocznym
budżecie 60 mln zł, a na dotacje dla gmin na budowę mieszkań socjalnych - 20 mln zł.
Pieniądze na kredyty dla TBS-ów i spółdzielni pożycza Bank Gospodarstwa Krajowego (m.in. od Banku Rozwoju Rady Europy i Europejskiego Banku Inwestycyjnego). W przyszłym roku na czynszówki chce przeznaczyć 450 mln zł. Jest to kropla w morzu potrzeb. Są TBS-y, które na kredyt czekają trzy lata. Janusz Piechociński z PSL ocenia, że umożliwiając wykup lokatorom (obecna ustawa nie daje im nadziei na własność),
budżet odzyskałby co najmniej 1 mld z 6 mld zł, które do tej pory wyłożył na budowę czynszówek.
Więcej na blogu Marka Wielgo