Śledztwo w tej sprawie prowadzi amerykański Departament Sprawiedliwości. Jak przyznał Edward Black, szef branżowej organizacji Computer & Communications Industry Association, w której zrzeszonych jest wiele firm rywalizujących z IBM, do zarządu organizacji wpłynęły zapytania od amerykańskiego rządu. Dotyczą monopolu koncernu na rynku zaawansowanych i drogich serwerów (tzw. mainframe, za które trzeba zapłacić nawet po kilka milionów dolarów).
IBM od dawna ma na tym rynku pozycję dominującą (w przeszłości rywale koncernu byli nazywani kpiąco "siedmioma krasnoludkami") i od dawna był na celowniku rządu - zgodnie z wydanym w 1956 r. dekretem IBM musiał udzielać licencji rywalom na technologie związane z wysoko wydajnymi serwerami.
Te obowiązki wygasły jednak w 2001 r. I wówczas CCIA oskarżyła IBM, że nie pozwala, by nowe wersje oprogramowania były używane na serwerach konkurencji. A w grę mogą wchodzić olbrzymie kwoty - według wyliczeń niektórych analityków aż 25 proc. rocznych przychodów IBM może pochodzić z rynku mainframe.
Rządowe śledztwo to trzeci przypadek, gdy IBM musi się bronić przed zarzutami nieuczciwych praktyk na rynku mainframe. W zeszłym tygodniu IBM wygrał proces ze spółką T3T (jej udziałowcem jest
Microsoft) - sędzia stanu
Nowy Jork nie dopatrzył się w działaniach IBM praktyk łamiących prawo. W ub.r. IBM podobny spór rozstrzygnął... przejmując protestującą spółkę Platform Solutions, producenta tańszych serwerów. Spółka pozwała IBM, gdy koncern nie zgodził się udzielić klientom Platform licencji na z/OS, najnowszy system operacyjny IBM na serwery.
IBM nie komentuje postępowania Departamentu Sprawiedliwości. Rzecznik koncernu podkreśla jednak, że spółka w żaden sposób nie złamała prawa.