W przyszłym tygodniu konsorcjum austriacko-kanadyjskiej firmy Magna i rosyjskiego banku Sbierbank chce podpisać umowę o przejęciu od General Motors kontroli nad europejskimi zakładami
Opla i jego siostrzanej brytyjskiej spółki
Vauxhall. Nowego inwestora dla Opla wybrał pod koniec maja rząd Niemiec. GM preferował ofertę funduszu RHJ, który chciał szybciej i niższym kosztem przeprowadzić sanację Opla. Ale po cztery miesiące zmasowanej kampanii nacisków niemieckich polityków i niemieckiej prasy, Amerykanie poddali się i zaakceptowali Magna/Sbierbank.
Teraz
Berlin do wsparcia swojego faworyta musi jeszcze nakłonić inne państwa UE, które mają fabryki Opla - Hiszpanię, Wlk. Brytanię, Polskę i Belgię. Wiceszef Komisji Europejskiej Guenter Verheugen zapowiadał, że od wyników piątkowego spotkania zależy zatwierdzenie pomocy publicznej dla Opla. Wnioski w tej sprawie muszą składać poszczególne państwa UE. A w tej sprawie rozpętał się ostry konflikt we Wspólnocie Europejskiej.
Dwa miesiące temu rząd Niemiec zapowiedział, że konsorcjum Magna/Sbierbank dostanie na utrzymanie i rozwój Opla 4,5 mld euro pomocy. Ale Berlin nie chce tym wydatkiem obciążać tylko na niemieckich podatników. Na pieniądze obiecane rosyjskiemu konsorcjum przez
Niemcy muszą się zrzucić także inne państwa UE - domagają się w Berlinie.
Państwa UE nie kwapią się do płacenia rachunków za Niemcy, które prawem kaduka same decydowały o losach europejskich fabryk GM.
Oliwy do ognia dolały plany Magna/Sbierbank. Sponsorowane przez Rosjan konsorcjum chce utrzymać wszystkie fabryki Opla w Niemczech i inwestować w produkcję Opli w Rosji, a przebąkuje o zamykaniu fabryk w Belgii i Wlk. Brytanii oraz przeniesieniu części produkcji z Hiszpanii do Niemiec, by zapewnić pracę tamtejszym robotnikom.
W Niemczech już rozpoczęła się kampania nacisków na państwa UE. W czwartek
dziennik "Handelsblatt" napisał, że dopóki i inne państwa UE nie wyłożą pieniędzy na pomoc dla swoich fabryk Opla, to także Berlin nie będzie jej płacić. To faktycznie groźna doprowadzenia Opla do bankructwa, bo firma informowała, że ma pieniądze tylko do połowy stycznia.
Oficjalnie rząd Niemiec zdementował tę pogróżkę. - Prowadzimy dobre konsultacje z naszymi europejskimi partnerami i pracujemy nad wspólnym rozwiązaniem - powiedział rzecznik rządu Niemiec Ulrich Wilhelm portalowi "Financial Times Deutschland".
Tymczasem tego samego dnia w londyńskim wydaniu "The Financial Times" brytyjski sekretarz ds. biznesu Peter Mandelson skrytykował plany Magna/Sbierbank i zażądał ich zmian.
Także polskie Ministerstwo Gospodarki poinformowało nas w czwartek, że rząd Niemiec nie prowadził z nami żadnych konsultacji w sprawie pomocy dla polskich zakładów Opla od poprzedniego spotkania w połowie września w Berlinie. Na tym spotkaniu także nie poruszano tej kwestii, wbrew wcześniejszym zapowiedziom niemieckich władz.
Ile kosztować będzie Polskę pomoc na utrzymanie fabryki Opla w Gliwicach i fabryki silników wysokoprężnych do Opli w Tychach? To 300 mln euro - mówił w sierpniu Klaus Franz, szef rady pracowniczej Opla, lobbujący za Magna/Sbierbank.Oficjalnie nic jednak nie wiadomo.
Ministerstwo Gospodarki dopiero 21 września dostało od Magna/Sbierbank plany dla Opla, ale szczegółów nie ujawnia. "Ogólne odpowiedzi" na pytania do tego planu nasz rząd dostał dopiero w ostatni wtorek. Resort gospodarki ujawnił nam również, że 1 października w Berlinie omawiał z Magna/Sbierbank plany dla zakładów Opla w Polsce. Szczegółów Ministerstwo Gospodarki nie podaje.