Grupa PSB to największa w Polsce sieć hurtowni materiałów budowlanych: zrzesza 250 małych i średnich firm (łącznie 380 punktów sprzedaży). UOKiK zarzucił jej, że w 2001 r. wraz z trzema dystrybutorami rynien zawarła nielegalne porozumienie z ich producentem - spółką ZTS Gamrat. Według UOKiK firmy uzgodniły system rabatowy, który wykluczał konkurencję cenową, na czym stracili konsumenci.
Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, do którego odwołała się Grupa PSB, podtrzymał decyzję prezesa UOKiK-u. Ale na tym sprawa się nie zakończyła. 28 października rozpatrzy ją ponownie Sąd Apelacyjny w
Warszawie. Adwokat firmy Andrzej Tomaszek z Kancelarii Drzewiecki, Tomaszek & Wspólnicy zapowiedział, że w razie potrzeby złoży kasację do Sądu Najwyższego.
Dlaczego PSB jest tak zdeterminowana? W czasie piątkowej konferencji prasowej dyrektor zarządu firmy Bogdan Panhirsz wyjaśnił, że gdyby przegrała, oznaczałoby to, że w Polsce nie ma dla niej miejsca. Podobne umowy jak z Gamratem, Grupa PSB zawiera bowiem z 420 innymi producentami. Panhirsz dziwi się, że UOKiK jeszcze się tym nie zajął, skoro uznał, że takie umowy są nielegalne. I dodaje, że Grupa PSB nie jest hurtownią, która sprzedaje wyroby końcowym odbiorcom. Warunki dotyczące rabatów są wpisywane do umów z dostawcami po to, by zapobiec nieporozumieniom między 250 akcjonariuszami, że ktoś dostaje większy, a ktoś mniejszy opust.
- Zarówno UOKiK, jak i sąd pierwszej instancji kompletnie nie uwzględniły specyfiki grupy zakupowo-sprzedażowej, jaką jesteśmy - mówił Panhirsz. Dodaje, że może to wynikać z luki prawnej. W polskich przepisach takie pojęcie bowiem nie istnieje. Dopiero w tym roku wydawnictwo Beck wydało komentarz do ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (pod redakcją prof. Tadeusza Skocznego), w którym grupę zakupowo-sprzedażową porównuje się do agentów i
przedstawicieli handlowych. Zdaniem autorów komentarza "ustalanie w umowie między dostawcą a grupą cen, po jakich produkt sprzedawany będzie członkom grupy (a nie odbiorcom finalnym), nie może być uznane za zakazane ustalanie cen, gdyż grupa występuje wobec swoich członków w roli zbliżonej do agenta handlowego".
- Sprzedajemy towary wyłącznie naszym akcjonariuszom, a ci samodzielnie decydują o cenach dla odbiorców finalnych - zapewniał Mirosław Lubarski z zarządu PSB.
Rzecznik prasowy UOKiK Małgorzata Cieloch radzi poczekać do ostatecznego rozstrzygnięcia sporu przez sąd. I zapewnia, że - gdyby firma miała problem z zapłaceniem kary - może wystąpić o rozłożenie jej na raty.
A kara jest niemała, bo Panhirsz i Lubarski twierdzą, że stanowi ona 137 proc. rocznego zysku grupy z 2006 r. Dla porównania kara dla ZTS Gamrat uszczupliłaby jej zysk tylko o 10 proc.
Komentarz: UOKiK nie zawsze ma rację?