"Gazeta" wpadła na trop firmy pożyczkowej, która specjalizuje się w udzielaniu horrendalnie drogich pożyczek. Namiary na nią krążą od kilku tygodni wśród warszawskich studentów.
W internecie można ją znaleźć pod adresem www.sms365.pl. Z informacji zamieszczonych na stronie wynika, że pieniądze można dostać błyskawicznie, nie wychodząc z domu.
Zadzwoniliśmy na numer podany na stronie internetowej firmy. Przyjemnym głosem młoda konsultantka wyjaśnia, że należy zacząć od wypełnienia formularza z danymi osobowymi. - Tak, żebyśmy widzieli, że osoba, która stara się u nas o kredyt, istnieje naprawdę - cierpliwie tłumaczy.
Po wysłaniu zgłoszenia mamy czekać na SMS z decyzją o przyznaniu pożyczki. Jak przyjdzie, musimy tylko podać, ile pieniędzy chcemy pożyczyć. Firma pieniądze przeleje błyskawicznie na nasze konto.
Wszystko trwa maksymalnie dobę. W dniu udzielenia pożyczki serwis wysyła nam umowę. Na jej odesłanie mamy pięć dni. Jeśli się spóźnimy, będzie nas to kosztowało 100 zł.
Na pożyczkę mogą liczyć nawet osoby, które nie mają
pracy. - Wystarczy w formularzu rejestracyjnym wpisać, że jest się studentem, a my sprawdzamy, czy dana uczelnia istnieje - konsultantka z infolinii Sms365.pl jest zaskakująco szczera.
Firma pożycza niewielkie kwoty - od 200 do 600 zł przy pierwszej pożyczce i do 1250 zł za drugim razem. Koszt? Konsultantka tłumaczy, że jeśli ktoś pożycza 200 zł, to po 15 dniach musi oddać 240 zł. Przy wydłużeniu spłaty o kolejne 15 dni już 300 zł.
Do tego dochodzi imponująca lista dopłat. Za przedłużenie spłaty trzeba zapłacić dodatkowo 50 zł. Jeśli ktoś się spóźnia ze spłatą, pierwsze upomnienie kosztuje 25 zł, każde kolejne już 50 zł.
Liczmy - realne oprocentowanie to nawet 1500 proc. w skali roku! -
Provident to przy Sms365.pl pikuś - twierdzi Paweł Majtkowski z sieci
doradców finansowych Finamo. - Nawet najdroższe pożyczki bankowe nie kosztują więcej niż 50 proc. rocznie. Ale na pewno nie 1,5 tys. proc.! - dziwi się Majtkowski. - Sms365.pl żeruje na naprawdę biednych ludziach, którzy na pewno nie będą w stanie oddać długu w terminie. A właśnie na wysokich odsetkach od niespłaconych pożyczek firmy pożyczkowe zarabiają krocie - mówi Majtkowski.
Czy to legalne? Przecież w Polsce obowiązuje ustawa antylichwiarska, która ogranicza maksymalne oprocentowanie kredytów i pożyczek do czterokrotności tzw. stopy lombardowej NBP. Dziś więc żaden kredyt nie może kosztować więcej niż 20 proc. w skali roku. Spytaliśmy o serwis Sms365.pl w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Jak się okazuje, Urząd przyglądał się już temu serwisowi, ale nie znalazł podstaw, by posądzić go o łamanie prawa. Same odsetki pobierane przez Sms365.pl mieszczą się bowiem w limitach ustawowych. Kruczek tkwi w dodatkowych ubezpieczeniach i prowizjach, które pobiera serwis. To one podbijają ostateczny koszt pożyczki. Podobne sposoby na obchodzenie ustawy antylichwiarskiej - tyle że na mniejszą skalę - od lat stosują już bankowcy.
Dzwonimy na tę samą infolinię ponownie, tym razem mówiąc, że jesteśmy dziennikarzami. Chcemy się dowiedzieć, czemu firma uprawia takie zdzierstwo.
- U nas rozmawiać z mediami może tylko szef, ale on jest anglojęzyczny, poza tym jest teraz na spotkaniu - informuje konsultantka.
Prosi o zostawienie swojego maila, numeru telefonu i nazwiska. Jutro ma się ktoś odezwać. Na odpowiedź czekamy już od czterech dni.