Biznes Ludzie Pieniądze

Nie stać nas na łapankę do RPP

Patrycja Maciejewicz
12.10.2009 , aktualizacja: 11.10.2009 22:06
A A A Drukuj
Kończy się kadencja Rady Polityki Pieniężnej. Czy polityków to w ogóle obchodzi? Czy czeka nas żenująca łapanka, jak przed wyborem Sławomira Skrzypka na prezesa NBP?
Patrycja Maciejewicz
Fot. Gazeta
Patrycja Maciejewicz
Spór o tarczę antyrakietową, zamieszanie w TVP, działalność CBA, afera hazardowa, teraz stoczniowa. Politycy nie myślą w perspektywie dłuższej niż tydzień i głębszej niż słupki sondażowe. Tymczasem to od nich zależy, kto będzie przez najbliższe sześć lat dbał o nasze pieniądze.

Nowych członków RPP ma wskazać Sejm, Senat i prezydent (po trzy osoby). Ludzie, których wybiorą, będą gwarantami stabilności cen w Polsce i wartości pieniędzy na naszych kontach i w portfelach. I to prawdopodobnie oni, wespół z następnym rządem, będą wprowadzać Polskę do strefy euro.

Musimy mieć pewność, że będą to osoby o najwyższych kwalifikacjach, eksperci, a nie polityczni bracia, siostry, kumple czy kolesie. Osoby, które nie zlekceważą zagrożenia inflacyjnego i będą z wyprzedzeniem na nie reagować, podnosząc stopy procentowe. Z pewnością nie powinni to być ludzie, którzy negują potrzebę naszego wejścia do strefy euro, gdyż istnieje ryzyko, że będą sabotować ten proces. A zastąpić złoty euro musimy - choćby dlatego, że zobowiązaliśmy się do tego, podpisując traktat akcesyjny.

Ustawa o NBP wymaga, aby członków Rady wybierać spośród ekspertów od finansów. To duże uogólnienie, ustawodawcy dali przyszłym decydentom ogromny kredyt zaufania. Nie finanse (bo jakie? osobiste?), ale makroekonomia, polityka pieniężna, bankowość - to powinny być dziedziny, w których specjalizują się przyszli członkowie Rady.

Czy politycy i prezydent zdają sobie sprawę z odpowiedzialności, która na nich ciąży? Na razie niewiele na to wskazuje. Tuż przed swoim odwołaniem z funkcji szefa sejmowej komisji finansów publicznych Zbigniew Chlebowski w rozmowie z "Gazetą" uspokajał, że na wskazanie kandydatów koalicja ma jeszcze czas, bo nowa Rada ma być powołana na przełomie wiosny i lata. Pomylił się o kilka miesięcy. Sejm swoich członków musi wybrać już na początku stycznia. PSL na razie nie wie, ilu kandydatów będzie mógł wskazać w ramach koalicyjnej arytmetyki. Prezydencki minister Paweł Wypych też zadowala się stwierdzeniem, że Lech Kaczyński "ma jeszcze czas".

Tymczasem powinniśmy się uczyć na błędach. Prawie trzy lata temu obserwowaliśmy łapankę na prezesa NBP. Lech Kaczyński sformułował dwa kryteria, którym sprostać miał ten, którego namaści - poglądy odmienne od poprzedniego prezesa Leszka Balcerowicza i to, aby nie stało za nim żadne lobby. Długo zwlekał, zanim wskazał nieznanego szerzej ekonomistę Jana Sulmickiego. Jak prezydent wybierał i co ustalał z Sulmickim, skoro ten na drugi dzień zrezygnował "z powodów rodzinnych"?

Nie było rady, bo czas naglił - w ostatnim możliwym momencie prezydenckim kandydatem został jego wieloletni zaufany współpracownik Sławomir Skrzypek. Wcześniej "oddelegowany" na szefa państwowego banku PKO BP, gdzie był jedynie p.o. prezesa.

Skrzypek zawdzięcza swoją zdumiewającą karierę współpracy z Lechem Kaczyńskim. Na przesłuchaniu w komisji finansów publicznych wystawił sobie fatalną cenzurkę - gubił się i jąkał, mylił miliardy z milionami, punkty procentowe z bazowymi i utrzymywał, że prezesem Europejskiego Banku Centralnego jest zmarły wiele miesięcy wcześniej Wim Duisenberg. Ale posłowie rządzącej koalicji (PiS, LPR, Samoobrona) przepchnęli go.

Trudno znaleźć ekonomistę, który z uznaniem wypowiadałby się o kompetencjach prezesa Skrzypka. O ironio, nawet jego współpracownicy w nieoficjalnych rozmowach z satysfakcją przyznają, że Skrzypek już się wyrobił i nie wypada na forum publicznym tak źle jak kiedyś.

Lepiej dla nas i naszych oszczędności byłoby, gdyby politycy nie zafundowali nam powtórki z tej historii. Czekanie na ostatnią chwilę rodzi ryzyko, że w Radzie Polityki Pieniężnej znajdą się przypadkowe osoby. Oczekuję od odpowiedzialnych polityków - i koalicji, i opozycji - że jak najszybciej przedstawią swoich kandydatów. Aby mogli oni zaprezentować swoje poglądy także opinii publicznej. By mogły poznać je rynki finansowe - to bardzo istotne, aby wymiana Rady przebiegła bez zawirowań.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów